Zupełnie niezauważone pozostają w Polsce informacje o tym, co wydarza się ostatnio w Kazachstanie. A następują tam zmiany przełomowe. Najpierw w zeszłym roku prezydent tego kraju Nursułtan Nazarbajew podjął decyzję o zmianie kazachskiego alfabetu z cyrylicy na łacinę, zaś na początku tego roku postanowił, że językiem obowiązującym podczas obrad parlamentu w Astanie będzie jedynie kazachski, pisze Grzegorz Górny na portalu wPolityce.pl.
Do tej pory nie-Kazachowie mogli przemawiać tam także po rosyjsku. Zwłaszcza pierwszy z tych kroków ma znaczenie wręcz cywilizacyjne, jest bowiem równoznaczne z odejściem od rosyjskojęzycznej a zbliżeniem się do zachodniej sfery kulturowej.
Dla Kremla nie jest to dobra wiadomość, ponieważ oznacza wymykanie się największego środkowoazjatyckiego państwa z moskiewskiej strefy wpływów. Poza rytualnym pohukiwaniem Rosjanie nic jednak nie robią, by ten proces powstrzymać. Są zbyt uwikłani w inne absorbujące ich wydarzenia, by zareagować bardziej stanowczo na decyzje Astany. Dla wielu komentatorów w Moskwie akcja Nazarbajewa stanowiła szok. Do tej pory władze tego państwa postępowały bowiem wobec Rosji z wielką ostrożnością, a nawet spolegliwie, co wynikało z historycznych doświadczeń. czytaj dalej

