
Władze Rosji przygotowują ogłoszenie mobilizacji 500 tysięcy żołnierzy do jesieni tego roku, aby uzupełnić dotkliwe starty osobowe na froncie – twierdzi analityk ukraińskiej Rady Bezpieczeństwa, Andrij Kowalenko.
Według niego, część z tych żołnierzy zostanie niemal natychmiast wysłana na wojnę – w pierwszych dwóch tygodniach mobilizacji, by “załatać dziury”. Pozostali będą szkoleni przez około miesiąc, aby następnie utworzyć z nich “nowy front”.
“Taki jest obecnie plan Rosji. Kirijenko i Gierasimow przekonali Putina, że to pomoże im wygrać wojnę. My wiemy, że się mylą. Ale jesień i zima będą dla nas bardzo pracowite. Będziemy musieli stoczyć bardzo trudne bitwy, w których zderzą się ludzie, drony, KAB-y i inne środki zagłady. Dlatego szczególnie teraz potrzebujemy jedności” – podkreślił ukraiński ekspert.
Część analityków przypuszcza, że Putin nie odważy się jednak oficjalnie użyć słowa “mobilizacja”, gdyż ma świadomość jak bardzo negatywnie odnosi się do tego rosyjskie społeczeństwo. Dlatego zostanie to nazwane “rotacją”.
Kreml będzie chciał przekonać naród, że dzięki temu zostaną “zluzowani” ci, którzy nadal są na froncie od czasu mobilizacji w 2022 roku. Taka jakby “sprawiedliwość społeczna”: jako świadomi obywatele musicie zastąpić tych, którzy są już zmęczeni, by wypełnić swój “patriotyczny obowiązek”.
Tyle, że rosyjskie dowództwo nikogo nie zluzuje, a propaganda nakręci najwyżej na pokaz parę reportaży o “wracających do domu obrońcach ojczyzny”. W rzeczywistości zaś Kreml po prostu dorzuci tylko pół miliona nowego mięsa armatniego, mając nadzieję, że “tym razem to już na pewno się uda”. Czyli nic nowego.
A dla zwykłego rosyjskiego “mobika” nie ma kompletnie żadnego znaczenia, czy zginie w ramach “mobilizacji”, czy w ramach “rotacji”.




Dodaj swój komentarz