Co najmniej kilkaset ciężarówek przedziera się przez kolejne policyjne posterunki i kontrole, nieuchronnie zbliżając się do głównej obwodnicy Moskwy. Rosyjscy kierowcy zamierzają ją całkowicie zablokować, a potem ruszyć na Kreml, protestując przeciwko wprowadzeniu w połowie listopada br. opłat za korzystanie z dróg.
W okolice Moskwy dotarła już kolumna ok. 200 ciężarówek z Dagestanu – podaje “Kommersant”. Czekają z wjechaniem na obwodnicę na TIR-y z regionu moskiewskiego, aby wspólnie zablokować dwa pasy, jadąc z minimalną dozwoloną prędkością – 20 km/h. Oprócz obwodnicy ma też zostać zablokowanych kilka głównych tras dojazdowych do rosyjskiej stolicy.
Policja usiłowała nie dopuścić do zebrania się kierowców w jednym miejscu, ale ci zmylili ją, w ostatniej chwili zmieniając trasę dojazdu. Kulminacja protestu przypadnie prawdopodobnie na wczesne godziny wieczorne. “Nieprzypadkowo wybraliśmy tę godzinę. Spowodujemy, że stanie cała Moskwa” – wyjaśnia jeden z protestujących kierowców.
Na głównej trasie z Petersburga do Moskwy, którą jedzie jedna z największych protestujących kolumn, policyjne patrole zatrzymują kierowców raz po raz, starając się wyeliminować kolejnych uczestników akcji. Kierowcy są karani grzywnami i zmuszani do podpisywania deklaracji, że nie będą protestować.
Z kolei pod Wołogdą utworzył się wielki korek – policja całkowicie zablokowała tam drogę twierdząc, że nie może puścić kierowców w stronę Moskwy z powodu zagrożenia terrorystycznego. Policja nie jest w stanie odróżnić kto jedzie do stolicy służbowo, a kto w ramach protestu. Dlatego zatrzymano wszystkich.
W poprzednich dniach protesty kierowców ciężarówek miały miejsce praktycznie we wszystkich regionach Rosji. Największy odbył się w Petersburgu. Kilkaset ciężarówek zablokowało tam Pałac Smolny, gdzie mieści się siedziba gubernatora.
Do wczoraj kierowcy liczyli jeszcze na to, że Władimir Putin w swoim wystąpieniu przed Zgromadzeniem Federalnym ogłosi zniesienie opłat za drogi. Putin pominął jednak protest kierowców całkowitym milczeniem.
Trudno się zresztą dziwić, skoro opłaty za drogi ma pobierać nie państwo, a prywatny firma należąca do najbliższych przyjaciół Putina – braci Rottenbergów, znanych rosyjskich oligarchów. W tej sytuacji kierowcy nie mają już nic do stracenia i zamierzają protestować do skutku.
Przypomnijmy, że wprowadzone w Rosji w ramach nowego systemu “Płaton” opłaty drogowe zakładają pobieranie od ciężarówek powyżej 12 ton 1,5 rubla za każdy kilometr, a od 1 marca 2016 r. – ponad 3 ruble.
Kresy24.pl
