Czy pracownicy z Ukrainy ocalą polską demografię i gospodarkę? Na razie wypełniają nisze, które zostały po polskiej emigracji – mówi prezes Związku Przedsiębiorców i Pracodawców Cezary Kaźmierczak dla portalu wGospodarce.pl.
– Według danych ukraińskiego ośrodka badawczego dwie trzecie Ukraińców w wieku od 14 do 35 roku życia chce opuścić kraj w celach zarobkowych. Znacząca większość jako główny cel podróży wskazuje Polskę. W Polsce już wydano 800 tys. zezwoleń na pracę dla obywateli Ukrainy. Jak kolejna fala migracji od naszego wschodniego sąsiada zmieni sytuację na polskim rynku pracy?
– Przede wszystkim te dane są tragiczne dla Ukrainy. Jeżeli chodzi o Polskę, mamy tu do czynienia z dwiema kwestiami. Pierwsza to demografia. Jeżeli w Polsce nie zacznie rodzić się więcej dzieci i zmieni się sytuacja demograficzna, to aby utrzymać dotychczasowy poziom usług publicznych (emerytury, opieka zdrowotna, jakość straży pożarnej, policji etc.), należy sprowadzić 5 milionów imigrantów. Obecna sytuacja na Ukrainie jest pewnym wyjątkowym “okienkiem”, które będzie trwało krótko, ale to szansa dla Polski.
Należy zwrócić uwagę na okoliczności – Europa Zachodnia importuje imigrantów praktycznie od lat 50-tych. Związane było to jednak z gigantycznymi kosztami dla tamtejszych gospodarek. Imigrantów należało asymilować, uczyć języków, dawać im mieszkanie, co doprowadziło patologii, takich jak choćby fakt, iż średnio 61 proc. imigrantów z Syrii jedynie pobiera zasiłki socjalne i nie podejmuje pracy.
Jeżeli chodzi o Ukraińców, sytuacja jest inna. Mają takie same wskaźniki u nas, jak Polacy przebywający na Zachodzie – wszyscy pracują. Nie trzeba pokrywać za nich kosztów mieszkania, utrzymania, nauki zawodu i języka. Oni sami zarabiają na swoje potrzeby. (WIĘCEJ)
Kresy24.pl/wGospodarce.pl

