“Jesteśmy świadkami kolejnego wybuchu ukraińskiej „wrażliwości”. Znów Kijów walczy z rzeczywistością, walczy z faktami, których przecież zmienić nie może, ani on, ani Warszawa, ponieważ dokonały się w przeszłości. Lwów, włącznie z jego obroną w 1918 r., włącznie z Orlętami, nie przestanie być częścią polskiej historii, polskiej świadomości, tak samo, jak Sandomierz czy Łowicz nie staną się dziś „niepolskie” nawet, gdyby nie daj Boże ktoś je w przyszłości Polsce odebrał” – pisze w tygodniku „Do Rzeczy” Krzysztof Jasiński.
Polska nie ma problemu ze Lwowem. Ani z Wilnem. Najwyraźniej problem z przeszłością Wilna i Lwowa mają Litwa i Ukraina. (…) Po 1989 r. ani żaden polski rząd nigdy nie zażądał zwrotu ziem zagarniętych na mocy paktu Ribbentrop-Mołotow, ani żadne polskie środowisko czy ugrupowanie mające jakiekolwiek polityczne przełożenie nigdy do czegoś takiego nie dążyło. Polska nie dąży do odzyskania zagrabionego, ale to widać za mało. Należy zagłuszyć sam fakt rabunku. Zmienić historię – oczywiście historię Polski. Czytaj cały art. Krzysztofa Jasińskiego “Ministerstwo Prawdy znad Dniepru” oraz:
Kresy24.pl/dorzeczy.pl (HHG)
