
Blogerka Laura Loomer stwierdziła, że po tym, co zobaczyła na Ukrainie, zmieniła swoje podejście do wojny i Federacji Rosyjskiej. Fot: PrtSc: PBS NewsHour / YouTube
Znana amerykańska blogerka Laura Loomer, która przez lata rozpowszechniała propagandę agresora – Rosji, ale w czerwcu tego roku nagle okazała skruchę, przyjechała na Ukrainę.
Loomer poinformowała o tym .
„Nie jestem w Rosji, bo nie jestem propagandystką” – tak Loomer podpisała film, który wieczorem 20 lipca opublikowała w mediach społecznościowych.
Rosyjscy propagandyści, reagując na jej przyjazd, przypomnieli, że wcześniej krytykowała Ukrainę i prezydenta Wołodymyra Zełenskiego. W odpowiedzi na to Loomer oświadczyła, że nie usuwa swoich wcześniejszych tweetów, ponieważ rozumie, że popełniła błąd i „znajdowała się pod wpływem rosyjskiej propagandy”.
Opowiedziała, że widziała już zdjęcia zbiorowej mogiły w Buczy w obwodzie kijowskim oraz rozmawiała z urzędnikami zajmującymi się sprawami jeńców wojennych. Powiedziano jej, jak rosyjscy okupanci wypalili swastykę na czole ukraińskiego żołnierza.
„Przez lata mnie okłamywano. Zrozumiałam, że Ukraina i Zełenski wcale nie są poplecznikami dżihadystów – to Rosja i [nielegalny prezydent Rosji Władimir] Putin nimi są! Nie miałam racji! I mam obowiązek przywrócić sprawiedliwość” – napisała blogerka.
W czerwcu 2026 roku Loomer przeprosiła za antyukraińskie wypowiedzi i przyznała, że była pod wpływem rosyjskiej propagandy.
Blogerka jest uważana za jedną ze współpracowniczek prezydenta USA Donalda Trumpa. Media pisały, że ma ona silny wpływ na głowę Białego Domu. Według danych „The New York Times” chciał on włączyć Loomer do swojego zespołu wyborczego, ale jego współpracownicy stanowczo się temu sprzeciwili, obawiając się utraty reputacji.

Dodaj swój komentarz