20-letni student ze Lwowa walczył na Majdanie, później jako ochotnik w Donbasie, w batalionie „Ajdar”. Jako jedyny przeżył masakrę, kiedy jego oddział wpadł w pułapkę separatystów i trafił do ich niewoli. Na widok wytatuowanego na ramieniu „Sława Ukrainie” odrąbali mu rękę siekierą.
Okaleczony wrócił do domu po tym, jak ługańscy oprawcy wymienili go na jednego ze swoich watażków. Ukraińscy wolontariusze stawali na głowie, żeby mógł wyjechał do Stanów Zjednoczonych – ze względu na tamtejsze świetne protezy i specjalistów. Nie wyszło.
Niedawno do Kijowa przyjechali natomiast lekarze z Kanady i przywieźli protezę ręki, ale nie jest to po prostu atrapa. Oprócz tego, że jest bardzo nowoczesna i gwarantuje przywrócenie pełnej sprawności – w tym dłoni, a nawet palców – ma ramieniu patriotyczny “prezent” od Kanadyjczyków: złoty trójząb na niebieskiej tarczy, który jest herbem Ukrainy.
Chłopak zamierza intensywnie ćwiczyć, bo… planuje wrócić na front, ale przed nim daleka droga. Opanowuje na razie pierwszą z 24 funkcji: zaciskanie i rozprostowywanie dłoni, a każdy palec to oddzielna funkcja. Powrotu do pełnej sprawności życzymy mu oczywiście jak najszybszego, ale lepiej niech do tego czasu skończy się ta przeklęta wojna.
Kresy24.pl
