“Jurijowi Szuchewyczowi wydaje się, że Ukraina jest bytem aksjologicznym – bo nie redukuje się do żadnych innych wartości” – przekonuje redaktor naczelny portalu.
W sobotnio-niedzielnym wydaniu „Gazety Wyborczej” ukazał się wywiad z Jurijem Szuchewyczem, synem Romana, dowódcy UPA podległej OUN-B. Tym, z czego wywiad ów będzie pamiętany jeszcze długo i co szczególnie oburzyło Polaków było prowokacyjne pytanie: „ile Moskwa wam zapłaciła za lipcową uchwałę określająca wydarzenia na Wołyniu mianem ludobójstwa”. Adam Michnik nie widzi problemu.
Żenujący kontratak III RP
Zacząć wypada od okoliczności, które towarzyszyły publikacji. Tekst ukazał się w sobotę 27 sierpnia, w przededniu państwowego pochówku żołnierzy wyklętych: „Inki” oraz „Zagończyka”. Jeśli dodać do tego fakt skandalicznego zachowania i ubioru Lecha Wałęsy w gdańskim kościele, w którym odbywały się uroczystości, i przyjąć, że oba posunięcia obozu III RP były skoordynowane – wykładnia okazuje się banalnie prosta. Chodziło o popsucie uroczystości państwowej i podjęcie próby – wyjątkowo nieudanej – wskrzeszenia pedagogiki wstydu.
Pan Jurij i jego poglądy
Życiorys trochę taki, jak u – dajmy na to – Sołżenicyna. Siedział w łagrach – za co podziwiali go również ci, którzy się z nim nie zgadzali. Na starość jak gdyby chciał przekreślić swoje młode lata.
Jurijowi Szuchewyczowi wydaje się, że Ukraina jest bytem aksjologicznym – bo nie redukuje się do żadnych innych wartości. Oto myślenie, którego genezę łatwo wyjaśnić ideologią nacjonalizmu integralnego. Tego, któremu hołdował ojciec Roman. Wyjaśnić – nie znaczy zaakceptować.
A więc przebóstwienie narodu. Niedobra to ścieżka. Ojczyzna jest pierwszym obowiązkiem człowieka, ale ziemskim. Nad umiłowaniem narodu – gospodarza Ojczyzny – musi stać Dekalog, inaczej powstaje III Rzesza albo ZSRS. Tam zresztą do dzisiaj wszystko po staremu w tym względzie, ponieważ „Rosja jest kościołem”, by posłużyć się słowami Alaina Besançona.
Szuchewycz le jeune jest negacjonistą Wołynia. Żadnego ludobójstwa, zginęło najwyżej 20 tys. osób, które były sobie same winne, bo II RP paliła ukraińskie cerkwie. Chwila moment: palenie cerkwi to jednak nie to samo, co rżnięcie ludzi piłą – symetrii nie ma.
Nie wolno również mówić, że kto wspomina Wołyń, ten agent Moskwy. Taki szantaż moralny jest wyjątkowo paskudny wobec całej naszej historii i tradycji. Nie zgadzamy się na szantaż rosyjski pod tytułem “kto wspiera Kijów, ten faszysta”; nie zgadzamy się z historykiem Zychowiczem, który przekonuje, że kto szczerze nienawidzi Moskwy, ten zrobi wszystko by jej zaszkodzić, nawet za cenę sojuszu z Hitlerem. Nie zgodzimy się również i na ten szantaż.
Pointa
Najbardziej jednak wkurzył mnie Szuchewycz tym, że dał się rozegrać gościom z Czerskiej. Przecież dla nich to gratka. Uderzyć w polski „nacjonalizm” nacjonalizmem ukraińskim, żeby pokazać: „tyle z tych waszych zabaw zapałkami wynika dobrego”.
Są też i kłamstwa ordynarne. Syn legendarnego dowódcy UPA jest podobno na Ukrainie „powszechnie czczony”. Jasne. I dlatego założona przezeń partia UNA-UNSO-Prawy Sektor w ostatnich wyborach nie otrzymała w żadnym okręgu więcej niż 3% głosów, a odliczając obwody lwowski i tarnopolski – nie więcej niż 2,5%. Margines marginesu, przy czym – i to jest najlepsze – wynik ten partia „zrobiła” już po odejściu Szuchewycza. W 2010 r. ugrupowanie nigdzie nie przekroczyło 1 procenta.
Trochę finezji, panowie z Czerskiej…
Zachęcamy do komentowania materiału na naszym oficjalnym fanpage’u: https://www.facebook.com/semperkresy/
Dominik Szczęsny-Kostanecki
