Rosyjscy najemnicy z pompą wyjeżdżali miesiąc temu z Jekaterynburga zabijać „Ukropów”. Zapowiadali paradę zwycięstwa w Kijowie. Teraz proszą o pieniądze, żeby kupić bilety na powrót do domu, ale darczyńców brak.
Sytuacja jekaterynburskich bojowników nie jest wesoła. Sponsor, który opłacił im wyjazd z Rosji na wojnę z Ukrainą, odmówił finansowania podróży w przeciwnym kierunku. Z jakiego powodu, komendant uralskiej roty w rozmowie z rosyjską TV nie wyjaśnia.
Do domu chce jechać 40 z 50 zwolenników „wolnego Donbasu”, którzy wyprawili się na Ukrainę 11 marca (reszta nie może z przyczyn obiektywnych, bo zawieruszyli się gdzieś na polach bitewnych, a kilku postanowiło jeszcze walczyć – też do upadłego).
Do Kijowa mieli dojść w szeregach batalionu „Prizrak” Aleksieja Mozgowoja w ciągu miesiąca. Ambitnych planów nie udało się jednak zrealizować. Na kupno biletów kolejowych do Jekaterynburga potrzeba, jak wyliczyli, 152 tys. rubli + 10 tysięcy na wynajęcie autobusu, który dowiezie ich na dworzec kolejowy. Może ty zechcesz im pomóc? (to propozycja tylko dla niektórych komentatorów naszego portalu).
A tak to wyglądało niecały miesiąc temu, kiedy jechali na wojenną wyprawę: Zanim wyruszyli, wykonali na dworcu w Jekaterynburgu taniec wojny:
https://www.youtube.com/watch?v=zKuVncftqHY
Kresy24.pl
