Rosja ma nadzieję, że od kwietnia kontrakt gazowy z Ukrainą zostanie przedłużony i już jest gotowa oferować zniżki. – Jeśli będzie potrzebna zniżka, jesteśmy gotowi omówić jej udzielenie.
Już teraz zapowiada to minister energetyki Federacji Rosyjskiej Aleksander Nowak. Problem w tym, przez nikogo o to nie pytany. Minister przyznał się od razu bowiem, że Kijów o żadną zniżkę na razie nie prosił…
I niewykluczone, że nie będzie prosił ani o zniżki, ani o sam gaz, przynajmniej w tych samych ilościach, co niegdyś. Już w październiku Ukraina kupowała gaz tylko i wyłącznie u dostawców z Europy, a zgodnie warunkami kontraktu zawartego z norweskim Statoilem „Naftohaz” otrzymał 346,14 mln metrów sześciennych gazu za 91,56 mln dolarów.
To 264,5 dolara za metr sześcienny, czyli znacznie taniej niż za gaz z Rosji, bowiem obecna oferta ministra Nowaka dla Ukrainy to 378 dolarów za metr sześcienny. I nawet cena proponowana przez Rosjan na pierwszy kwartał przyszłego roku (340-360 dolarów) wydaje się średnio atrakcyjna w porównaniu z uśrednioną ceną, którą Ukraińcy płacą za metr sześcienny gazu w dostawach rewersowych z Europy. Wynosi ona 315,79 dolara.
Z opłaconego przez siebie z góry miliarda metrów sześciennych rosyjskiego gazu, Ukraina przepompowała jak dotąd 300-400 mln, ale minister Nowak ma nadzieję, że w styczniu „Naftohaz” będzie potrzebował co najmniej jeszcze 2 mln.
Niewykluczone, że te nadzieje związane są z coraz poważniejszymi ostatnio problemami „Gazpromu”. Rosyjski monopolista wydobył w tym roku najmniej gazu w całej historii istnienia koncernu.
Kresy24.pl/nr2.com.ua
