
Łukaszenka i Putin rozmawiają w Wałdaju. Fot: PrtSc Kanał YouTube Komsomolskiej Prawdy
Aleksander Łukaszenka spędził ostatnie dwa dni w rezydencji Władimira Putina w Wałdaju, gdzie odbył tajemnicze rozmowy z gospodarzem. Ani Kreml, ani biuro prasowe białoruskiego autokraty nie poinformowały o ich wynikach.
Na dwa dni przed wizyta u Putina Łukaszenkę odwiedziła delegacja związana z Zełenskim (o czym sam wprost poinformował rosyjskiego ambasadora), przedstawiając zwięzły opis działań Sił Zbrojnych Ukrainy w perspektywie najbliższych 40 dni (o czym tylko zasugerował, nie wchodząc w szczegóły, ponieważ szczegóły były przeznaczone dla INNEGO odbiorcy).
Przedstawiony przez ukraińską delegację „scenariusz” przyszłych wydarzeń musiał zrobić na Łukaszence wrażenie także dlatego, że jego podejście do tego typu spraw bywa bardziej wyczulone, a sam jako „stary gracz od przetrwania” ma po prostu większe wyczucie realiów.
Według doniesień przytaczanych przez niemiecką stację n-tv, nie można wykluczyć, że podczas rozmów omawiano scenariusze dotyczące dalszego zaangażowania Białorusi w wojnę z Ukrainą.
Jak komentuje historyk i analityk polityczny Aleksander Friedman, sytuacja może mieć kluczowe znaczenie dla białoruskiego przywódcy. W jego ocenie Łukaszenka znalazł się w punkcie, w którym musi wybierać między próbą utrzymania dystansu wobec wojny a ryzykiem głębszego wciągnięcia Białorusi w eskalację konfliktu.
W artykule podkreślono, że jeśli Białoruś rzeczywiście pośredniczy w przekazywaniu propozycji między Kijowem a Moskwą, świadczyłoby to o jej szczególnej, ale również ryzykownej roli w trwającym konflikcie i o poważnej presji Kremla na Łukaszenkę.
Przypomniano również niedawne wypowiedzi Aleksandra Łukaszenki podczas spotkania z gubernatorem obwodu moskiewskiego, Andriejem Worobjowem. Białoruski przywódca miał ostrzegać stronę ukraińską przed konsekwencjami dalszej presji na Mińsk, sugerując, że ewentualne wciągnięcie Białorusi do wojny „zmieniłoby jej charakter”.
Największe pytania budzi jednak samo spotkanie w rezydencji Putina. Ani strona białoruska, ani rosyjska nie ujawniły szczegółowej agendy rozmów. Oficjalne komunikaty ograniczyły się do ogólników o współpracy gospodarczej, projektach w ramach Państwa Związkowego oraz „kwestiach bezpieczeństwa regionalnego”.
Brak transparentności pozostawia przestrzeń dla spekulacji. Na pewno nieoczekiwana wizyta w Wałdaju ilustruje impas, w jakim znalazł się białoruski dyktator, zmuszony lawirować między żądaniami Kremla a groźbą ostrej reakcji ze strony Ukrainy.




Dodaj swój komentarz