
Prezydent RP Karol Nawrocki 1 września 2026. Westerplatte. Fot: Mikołaj Bujak/KPRP
Mocne słowa polskiego prezydenta podczas obchodów 87. rocznicy wybuchu II wojny światowej. Karol Nawrocki zażądał od Niemiec wypłaty reparacji za straty wyrządzone Polsce i zwrócił się bezpośrednio do Donalda Tuska o wspólne działania. Premier odpowiedział ostrżeniem przed powtórką „Monachium”.
Westerplatte, godzina 4:45. Syreny alarmowe rozdarły ciszę dokładnie w momencie, który symbolicznie przypomina o początku niemieckiego ataku na Polskę 1 września 1939 roku. To właśnie wtedy niemiecki pancernik „Schleswig-Holstein” rozpoczął ostrzał Wojskowej Składnicy Tranzytowej.
87 lat później w tym samym miejscu prezydent Karol Nawrocki skierował do rządu, wszystkich sił politycznych w Polsce, a przede wszystkim do Donalda Tuska i Berlina jednoznaczny komunikat: Polska nie zamierza zapominać o wojennych zbrodniach i nadal domaga się materialnego zadośćuczynienia.
Prezydent w swoim przemówieniu przypomniał skalę tragedii, jaka dotknęła Polskę podczas II wojny światowej. W wyniku wojny zginęło około sześciu milionów obywateli II Rzeczypospolitej, przedwojennej ludności państwa. 90 procent ofiar stanowili cywile.
Podkreślił, że wiedza o polskich doświadczeniach wojennych wciąż nie jest wystarczająco obecna w świadomości zachodnich społeczeństw.
– Świat, panie premierze, postawił nas w takiej sytuacji, że prawdziwa, twarda sojusznicza deklaracja wobec Polski wymaga tego, aby nasi sojusznicy z Berlina i nasi sąsiedzi wypłacili nam zadośćuczynienie, które Polska przekaże na polskie siły zbrojne, na polski przemysł zbrojeniowy, żebyśmy nie musieli brać zachodnich kredytów, abyśmy dostali to, co nam się należy – mówił.
Dlatego, aby przyjaźń i sojusz stały się realne, apeluję stąd, z Westerplatte, do kanclerza Niemiec, do narodu niemieckiego: załatwmy sprawę reparacji i zadośćuczynienia z myślą o sprawiedliwości historycznej, ale i z myślą o przyszłości – przekonywał.
Prezydent Nawrocki zwrócił uwagę także na fakt, że 87 lat po agresywnej napaści Niemiec, która pochłonęła istnienia 17 proc. ludności Polski, w Berlinie wciąż nie powstał nawet pomnik poświęcony polskim ofiarom niemieckiej okupacji.
To jednak nie był jedyny mocny komunikat Nawrockiego. Prezydent zaapelował również do przedstawicieli innych ugrupowań politycznych o ponadpartyjne poparcie dla tej sprawy, zainicjowanej przez PiS. Głowa państwa połączył przy tym kwestię reparacji ze współczesnym bezpieczeństwem Polski. W jego ocenie środki uzyskane od Niemiec mogłyby zostać przeznaczone m.in. na rozwój polskiego potencjału obronnego, wzmacniając tym samym bezpieczeństwo całej Europy.
„Polska nie powinna brać zachodnich kredytów” – grzmiał Nawrocki, odnosząc się do finansowania wydatków na obronność.
— Proszę o wsparcie pana premiera i polski rząd w ubieganiu się o reparacje od naszych zachodnich sąsiadów dla sprawiedliwości historycznej i dla naszej wspólnej przyszłości. Musimy być w tym razem i możemy to zrobić razem. I to jest apel, który płynie z Westerplatte, 1 września 2026 roku – podkreślił Karol Nawrocki.
Jak można było przewidzieć, Donald Tusk w swoim wystąpieniu nie koncentrował się na kwestii reparacji. Skupił się na lekcjach, jakie Polska i jej sojusznicy powinni wyciągnąć z września 1939 roku. „To tu rozpętało się piekło II wojny światowej” – powiedział, wskazując na Westerplatte.
Premier przypomniał, że Polska po niemieckiej agresji nie doczekała się natychmiastowej ofensywy zachodnich sojuszników, która mogłaby realnie odciążyć walczące polskie wojsko. Zdaniem premiera współczesna Polska nie może dopuścić do sytuacji, w której ponownie pozostanie sama wobec agresora. „Nigdy więcej nie możemy dopuścić do takiej sytuacji” – podkreślił.
Premier odniósł się również do obecnej wojny rosyjsko-ukraińskiej. Jego zdaniem Zachód nie może popełnić ponownie błędów polityki ustępstw wobec agresywnych mocarstw, które poprzedziły wybuch II wojny światowej. „Nie może się powtórzyć Monachium” – zauważył.
Tusk ostrzegał, że lekceważenie rosyjskiej agresji na Ukrainę może w przyszłości doprowadzić do sytuacji, w której zagrożona zostanie również Polska. Dlatego – jak podkreślał – konieczne są silna armia, własne zdolności obronne oraz trwała jedność państw Zachodu.



