
Aleksander Łukaszenka i Władimir Putin/ Fot: PrtSc. Belpol.by
Aleksander Łukaszenka przyjechał na szczyt Szanghajskiej Organizacji Współpracy (SOW) w Biszkeku, i zamiast zwyczajowych pochwał dla swoich potężnych sojuszników wygłosił serię zaskakująco ostrych uwag. Dyktator z Mińska zarzucił Rosji, Chinom i Indiom brak inicjatywy, skrytykował całą organizację za bezczynność, a ONZ oskarżył o polityczny paraliż.
Wystąpienie Łukaszenki na szczycie SOW miało być kolejnym pokazem siły organizacji skupiającej część najważniejszych państw Azji i Eurazji. Tymczasem białoruski przywódca wykorzystał swoją obecność w Biszkeku do wygłoszenia całej listy pretensji pod adresem największych graczy tego bloku. No, trzeba było jakoś zaistnieć.
Łukaszenka najpierw określił Chiny, Rosja i Indie mianem trzech potęg, a już chwilę później przeszedł jednak do ostrej krytyki;
– Niezależnie od tego, jak bardzo jesteśmy tu równi, uznajemy, że mamy trzy najpotężniejsze państwa – Chińską Republikę Ludową, Indie i Federację Rosyjską. Oczekujemy od nich przede wszystkim inicjatywy. Niestety, ta inicjatywa nie jest jeszcze widoczna – stwierdził, ale na tym nie poprzestał.
Zaatakował również samą Szanghajską Organizację Współpracy. Jego zdaniem państwa członkowskie zbyt dużo mówią o „duchu Szanghaju”, wielobiegunowym świecie i rosnącym znaczeniu organizacji, ale za deklaracjami nie idą konkretne działania.
Łukaszenka przekonywał, że świat oczekuje od SOW realnych kroków w kierunku budowy nowego, wielobiegunowego porządku. – Ludzie oczekują od nas konkretnych kroków w kierunku wielobiegunowości. Czasu jest coraz mniej – ostrzegł.
Jego zdaniem dalsza bezczynność może doprowadzić do sytuacji, w której SOW stanie się równie bezwartościowa jak Organizacja Narodów Zjednoczonych. I to właśnie ONZ stała się kolejnym celem ataku samozwańczego białoruskiego rezydenta. Łukaszenka przekonywał, że obecna ONZ nie jest w stanie skutecznie reagować na najważniejsze kryzysy i konflikty. Według niego polityczne podziały blokują możliwość podejmowania decyzji i realnego wpływania na wydarzenia.
Białoruski przywódca oskarżył również Zachód o wykorzystywanie ONZ jako narzędzia nacisku na „suwerenne i niepodległe państwa”. Jednocześnie przedstawił SOW jako organizację, która mogłaby pomóc w ożywieniu ONZ i przywróceniu jej roli jako platformy rozwiązywania globalnych problemów.
Łukaszenka poszedł jednak jeszcze dalej; zaproponował, aby Szanghajska Organizacja Współpracy zajęła się problemami, których – w jego ocenie – nie jest w stanie rozwiązać ONZ.
Jako jedną z recept na przebudowę globalnego systemu zaproponował Euroazjatycką Kartę Różnorodności i Wielobiegunowości. Według Łukaszenki oficjalne negocjacje dotyczące dokumentu powinny rozpocząć się na forum Zgromadzenia Ogólnego ONZ. Kolejne rozmowy miałyby być prowadzone w listopadzie w Mińsku – już zaprosił uczestników szczytu do stolicy Białorusi.
W jego wizji SOW miałaby więc stać się jednym z głównych motorów przebudowy światowego porządku – w kierunku systemu wielobiegunowego, ograniczającego dominację Zachodu.



