Stare porzekadło głosi, że Rosję można pokonać tylko rękami samych Rosjan. Nie do końca się z tym zgadzam, ale parę razy rzeczywiście się udało. Jeśli jeszcze może na tym skorzystać Ukraina – należy takim inicjatywom przyklaskiwać.
Tło
Gazprom – czyli rosyjski gigant państwowego przemysłu naftowego, nazywany czasem ministerstwem spraw zagranicznych FR – pohukuje w ostatnich dniach, że zerwie umowy gazowe z Ukrainą, że przestanie przesyłać Ukrainie gaz.
Rosjanom wydawało się, że upieką w ten sposób dwie pieczenie przy jednym ogniu. Po pierwsze primo, pozbawią Kijów części dostaw, po drugie primo skompromitują tamtejsze władze jako nierzetelnego partnera, który nie przesyła na zachód części dostaw – trzeba bowiem pamiętać, że Ukraina nie konsumuje całego gazu, który trafia na jej terytorium, ale – właśnie! – za pomocą rurociągów “Przyjaźń” i “Braterstwo przesyła jego część na zachód.
Reakcja
Tymczasem Niemcy zachowali się zupełnie inaczej, niż zaplanowali to sobie polityczni gracze na Kremlu. Rzecznik rządu RFN powiedział wczoraj na konferencji prasowej, że jego kraj jest oburzony groźbą zerwania umów gazowych Gazpromu z ukraińskim odbiorcą – Naftohazem, obsługującym wyżej wspomniany przesył do Europy.
Nasi teutońscy sąsiedzi przez wieki całe traktowali Wschód jak potencjalną lebensraum, ale zrozumiawszy bankructwo tej idei postanowili – chyba? – Wschód zrozumieć. Lepiej późno niż wcale. I, jak sugeruje omawiany tutaj przykład, bywa, że wychodzi im to dobrze.
Zima dobiega końca
Współczuję ludziom, którzy – jak donoszą mi ukraińscy przyjaciele – marzną wskutek politycznych zawirowań wokół gazu. Swoją drogą, obniżając w miarę konsekwentnie temperaturę w swoich mieszkaniach po to, by zmniejszyć zużycie prądu, pokazali, że są społeczeństwem.
Jednocześnie chciałbym powiedzieć, że prawdziwa niepodległość kosztuje, ale być może warto zapłacić cenę niewygody, a nawet cierpienia po to, by już nikt nie właził na Ukrainę – mówiąc brutalnie – jak świnia do koryta.
Inna sprawa, że zima pomału się kończy – choć nie mam pojęcia, jak będą w najbliższych dniach kształtować się temperatury nad Dnieprem. Jednakowoż zakładam, że do wiosny zostało naprawdę niewiele. A do przyszłej zimy znajdzie się rozwiązanie systemowe, dzięki któremu kraj zbalansuje swoją politykę energetyczną.
A korzyść z niemieckiego oburzenia – fakt, że kabotyńskiego – bezcenna!
Dominik Szczęsny-Kostanecki



