
Igor Striełkow (Girkin) na sali sądowej. Moskwa, 21 lipca 2023 r. Fot: Sergei Babylev TASS
Igor Girkin, znany jako Striełkow, po raz kolejny zza krat alarmuje rosyjską opinię publiczną. Były dowódca donieckich separatystów i jeden z najbardziej radykalnych krytyków Kremla przewiduje, że już jesienią Rosję może czekać fala zmasowanych ataków rakietowych i dronowych. Jego zdaniem tym razem rosyjska armia nie będzie w stanie odpowiedzieć w taki sam sposób.
Striełkow swoje ostrzeżenie zawarł w liście opublikowanym na Telegramie. Według niego obecne uspokojenie sytuacji jest jedynie pozorne. Rosja miała otrząsnąć się po wcześniejszych uderzeniach, ale – jak twierdzi – najgorsze dopiero może nadejść. I ma rację.
Girkin spodziewa się eskalacji ataków na największe rosyjskie ośrodki wojskowe, polityczne i przemysłowe. Jego zdaniem drony będą nadal masowo wykorzystywane, ponieważ są stosunkowo tanie i mogą przeciążać rosyjską obronę powietrzną.
Znacznie większe obawy Striełkowa budzą jednak rakiety. Według niego właśnie jesienią może dojść do regularnych, zmasowanych uderzeń.
„Spodziewamy się wkrótce kolejnej eskalacji napięcia ze strony wroga” – ostrzega z więzienia.
Rosyjski radykał wskazuje na wrzesień lub okres poprzedzający wybory jako możliwy moment zwiększenia intensywności ataków.
Najbardziej wymowna jest jednak jego ocena możliwości rosyjskiej armii. Striełkow twierdzi, że Moskwa wykorzystała już niemal wszystkie dostępne środki, którymi mogła odpowiadać na ukraińskie uderzenia.
W charakterystycznym dla siebie, prześmiewczym tonie wspomina nawet o możliwości sprowadzenia „milionowej armii koreańskiej”, natychmiast dodając, że jest to jedynie fantazja.
Jednocześnie uważa, że przeciwnik może dysponować kolejnymi możliwościami, których Rosja jeszcze nie widziała.
Wypowiedź Striełkowa jest szczególnie znacząca, ponieważ nie pochodzi od zachodniego analityka, ukraińskiego polityka czy propagandysty, lecz od wojskowego dowódcy, człowieka należącego do najbardziej zaciekłego, nienawidzącego Ukrainy i Zachodu rosyjskiego obozu, obserwującego wojnę z dystansu.
Jego alarmistyczne słowa pokazują rosnące obawy części rosyjskich środowisk prowojennych, że wojna w coraz większym stopniu przenosi ię na terytorium Rosji, a kolejne uderzenia mogą być trudniejsze do powstrzymania.
Striełkow nie przewiduje więc szybkiego końca problemów Rosji. Przeciwnie – jego zdaniem Moskwa może dopiero zbliżać się do momentu, w którym będzie musiała zmierzyć się z konsekwencjami prowadzonej przez siebie wojny.



