Premier Arsenij Jaceniuk zażądał wyjaśnień od ministra energetyki Wołodymyra Demczyszyna, który pozwolił, aby jego resort nieopatrznie nazwał Krym rosyjskim terytorium.
Poszło o kontrakt zawarty pomiędzy Ukrinterenergo a rosyjską kompanią Inter RAO. Dokument, zdaniem Jaceniuka „nie odpowiada interesom Ukrainy”. Dlaczego? Otóż w umowie znalazło się sformułowanie, że energia elektryczna będzie dostarczana do… Krymskiego Okręgu Federalnego Rosji.
Teraz, z powodu nieznajomości geografii, polityki i dyplomacji w wykonaniu swoich podwładnych, do tablicy (tzn. na dywanik) został wezwany sam minister.
Kresy24.pl/pravda.com.ua


