
Władimir Putin. Fot: Kremlin.ru
Władimir Putin po nieprzespanej nocy w końcu pojawił się publicznie i oskarżył Prigożyna o zdradę
Prezydent Rosji Władimir Putin wygłosił swoje pierwsze oświadczenie po zdobyciu przez Jewgienija Prigożyna Rostowa nad Donem, Woroneża i deklaracji marszu na Moskwę.
Potwierdził prowadzone przez wojsko „działania antyterrorystyczne” w Moskwie, zdobycie Rostowa i stwierdził, że nadeszły „trudne czasy”.
Putin powiedział bez żadnych wątpliwości, że „będzie próbował ustabilizować sytuację”.
Przywódca Kremla poinformował, że w nocy rozmawiał z dowódcami wszystkich rodzajów armii rosyjskiej. Wiadomo też, że oodbył długą rozmowę z Aleksandrem Łukaszenką.
„Walczymy o prawo pozostania Rosją, ta walka wymaga jedności wszystkich sił, kiedy wszystko, co nas dzieli, musi zostać odrzucone. A zatem działania, które rozbijają naszą jedność, są w rzeczywistości apostazją i ciosem w plecy Rosji i naszego narodu. Taki cios został zadany w 1917 roku, kiedy nasz kraj walczył w I wojnie światowej i odebrano mu zwycięstwo.
Ta zdrada, wygórowane ambicje doprowadziły do zdrady.
Nie dopuścimy do ponownego wybuchu wojny domowej, będziemy bronić naszego narodu i państwowości,
Rosja toczy twardą walkę o swoją przyszłość, cała machina wojskowa i informacyjna Zachodu skierowana jest przeciwko Rosji.
Siły zbrojne Federacji Rosyjskiej otrzymały niezbędny rozkaz zneutralizowania tych, którzy zorganizowali zbrojną rebelię” – powiedział Putin.
Jak informowaliśmy, przywódca wagnerowców Jewgienij Prigożyn ogłosił rozpoczęcie wojskowego puczu. Oddziały Grrupy Wagnera zajęły już Rostów nad Donem i wkroczyły do obwodu Woroneskiego Federacji Rosyjskiej. W Rostowie Prigożyn zapowiedział marsz na Moskwę.
Rosyjskie i zachodnie media podały, że Woroneż został zajęty przez Prigożyna bez walki.



