
fot. president.gov.ua
– Gdy masz inicjatywę na polu bitwy, trochę dziwacznie jest otrzymywać propozycje takie jak: “nie będziecie w stanie zrobić wszystkiego metodami wojskowymi, musicie negocjować – powiedział doradca prezydenta Ukrainy Mychajło Podoliak w rozmowie z francuską agencją AFB.
Według niego to tak jak by kraj, który odzyskuje swoje terytoria musiał skapitulować wobec kraju, który przegrywa.
Na przykład niedawno dowódca połączonych szefów sztabów armii USA generał Mark Milley wyraził wątpliwość, czy Ukraina jest w stanie wyzwolić całe swoje terytorium metodami wojskowymi i ocenił, że jest “okno możliwości dla negocjacji”.
Milleya skrytykował emerytowany, ale wciąż wpływowy jeśli chodzi o debatę o bezpieczeństwie, były głównodowodzący armii amerykańskiej w Europie generał Ben Hodges. Zdanie Hodgesa jest podobne co Podoliaka, uważa wręcz, że Ukraina może wyzwolić wszystkie swoje ziemie nawet w kilka miesięcy.
Jak wiadomo, do rozmów nawołują też takie osoby jak papież Franciszek czy premier Węgier Viktor Orban.
Jak powiedział Podoliak, Moskwa nie przedstawiła żadnej bezpośredniej propozycji rozmów pokojowych.
Zapewnił, że według władz Ukrainy Rosja niebezpośrednio wysyłając sygnały, że chce rozmawiać i prowadząc kampanię pod hasłem rozmów pokojowych tak naprawdę chce zyskać na czasie i przygotować nową oefensywę.
Jak powiedział Podoliak, mimo ostatnich klęsk Rosji, przede wszystkim w obwodzie chersońskim, tyran Rosji Władimir Putin ciągle uważa, że może zniszczyć Ukrainę. – To jego obsesja – podkreślil Podoliak. Dlatego, jak dodał, negocjowanie z nim nie ma sensu.
– Nasi partnerzy ciągle myślą, że wciąż możliwy jest powrót do ery przedwojennej z Rosją jako godnym zaufania partnerem – stwierdził Podoliak.
Podoliak wskazał też, że Rosja od tygodni wściekle ostrzeliwuje krytyczną infrastrukturę cywilną i cywilów ukriańskich.
Co do sytuacji na froncie, powiedział także, że obecnie obwód zaporoski i ługański są głównymi kierunkami dla armii ukrainskiej, ale odmówił podawania dalszych szczegółów.
– Wciąż potrzebujemy 150 do 200 czołgów i około 300 wozów opancerzonych – powiedział Podoliak dodając, że także na przykłady około 100 zestawów artyleryjskich, 50-70 wyrzutni rakietowych i kilkanaście systemów obrony przeciwlotniczej, by “zamknąć niebo” nad Ukrainę.
Wspomniał pociski dalekiego zasięgu na przykład do amerykańskich zestawów artyleryjskich HIMARS mogące razić na odległość do 300 kilometrów (ATACMS). Przynajmniej według oficjalnych informacji Ukraina ma obecnie pociski do zestawów HIMRS mogące razić na odległość 70-80 km.
Według Podoliaka ATACMS przyspieszyłyby zakończenie wojny. Zapewnił, że Ukrainie nie chodzi o to, by atakować cele w Rosji.
– Wojna zakończy się, gdy odzyskamy kontrolę nad naszymi granicami i gdy Rosja będzie bała się Ukrainy – wyjaśnił.
Wczoraj do Kijow przyjechał nowy premier Wielkiej Brytanii Rishi Sunak, który obiecał kolejne duże dostawy broni dla Ukrainy. Dziś do Kijowa przybył minister obrony Nowej Zelandii Peeni Henare (to pierwsza w ogóle taka wizyta szefa resortu obrony Nowej Zelandii na Ukrainie). Z komunikatów wynika, że obie strony uzgodniły zintensyfikowanie współpracy w dziedzinie wojskowej. Nowa Zelndia, jak pisaliśmy, na przykład bierze udział w szkoleniach ukraińskich żołnierzy w Wielkiej Brytanii.
Oprac. MaH, themoscowtimes.com



