Była sekretarz stanu Hillary Clinton była gościem kanadyjskiej TV. Zapytana czy chce zostać prezydentem Stanów Zjednoczonych, skomentowała: „Są procedury”.
Krótki monolog, który dopełnił odpowiedzi, świetnie ilustruje kulturową i cywilizacyjną przepaść między państwem, w którym rządzi demokracja, a putinowską Rosją.
Po aneksji Krymu była sekretarz stanu USA ostrzegała, że zgodnie z logiką Putina mieszkańcy Krymu “są rosyjskojęzyczni i zawsze byli związani z Rosją”, a takie rozumowanie może zostać przeniesione nie tylko na inne części Ukrainy, ale też na Estonię, Litwę i Łotwę czy Naddniestrze.
Clinton oceniła wówczas działania Rosji jako wojnę wartości i oświadczyła, że Putin próbuje na nowo wytyczać granice Europy po II wojnie światowej.
„Nowej wersji Związku Sowieckiego nie będzie. Stany Zjednoczone staną na przeszkodzie próbom jego odtworzenia pod hasłami integracji gospodarczej” – zapowiadała już wcześniej, w grudniu 2012 roku.
Sekretarz prasowy prezydenta Rosji Dmitrij Pieskow uznał wtedy w imieniu swojego zwierzchnika, że Clinton „zupełnie nie rozumie, czym jest integracja”, zaś „to co ma miejsce w byłych republikach Związku Sowieckiego, to właśnie nowy rodzaj integracji”.
Kresy24.pl

