W Rowieńkach Kozak z obnażoną szablą zaatakował sztab Gwardii Narodowej Wielkiego Wojska Dońskiego, w Kirowsku “ludowi milicjanci” pojedynkowali się na granaty, a w Ługańsku – na karabiny.
Jeszcze chwila, a „żołnierze armii republik” sami się powybijają. 21 czerwca dwaj, którzy strzelali do siebie w Ługańsku, trafili do szpitala z ranami postrzałowymi: jeden miał przestrzelony policzek, drugi kolano. Świętowali wypłatę. Dwaj inni, w Kirowsku, urządzili pojedynek na granaty. Sprawa poszła o pułkową markietankę. Postanowili rozstrzygnąć spór o nią w walce. Zaś w Rowieńkach były kozacki komendant miasta, dowódca kozackiego batalionu Igor Kulkin, próbując dostać się do „centrali”, stoczył nierówny pojedynek ze szklanymi drzwiami sztabu Gwardii Narodowej Wielkiego Wojska Donieckiego, w której odniósł liczne obrażenia, co zmusiło go do odwrotu.
Kresy24.pl/informator.lg.ua

