Ukraina nie może dopuścić powtórzenia w Donbasie scenariusza naddniestrzańskiego – ostrzega były prezydent Ukrainy Leonid Kuczma, reprezentujący Ukrainę w trójstronnej grupie kontaktowej ds. Donbasu.
– To byłby najgorszy wariant dla nas, absolutnie najgorszy. Dlatego trzeba doprowadzać do zakończenia tego, o czym mówi dziś prezydent Poroszenko: do wycofania z Donbasu wszystkich ugrupowań zbrojnych, a skąd te ugrupowania przyszły, wszyscy dobrze wiemy i do wycofania ciężkiej broni. Potrzebne jest też rozbrojenie – powiedział Kuczma we wtorek dziennikarzom.Odpowiadając na pytanie, czy Donbas może stać się drugim Naddniestrzem stwierdził, że może być jeszcze gorzej, ponieważ Naddniestrze nie było tak zniszczone, jak Donbas.
Czy Rosja chce wziąć na siebie sobie tyle problemów? Nie, Rosja chce zrzucić to na Ukrainę i wie że Ukrainy to nie wzmocni. Przeciwnie – może zrujnować cały system państwa – twierdzi Kuczma, a pytany o problemy z odzyskaniem kontroli nad wschodnią granicą zaznacza, że Naddniestrze nie graniczy z Rosją, podczas gdy 400 km ukraińskiej granicy jest przez nią kontrolowane, dzięki czemu FR może robić absolutnie wszystko i nawet jeśli tam zapanuje pokój, to „ci wszyscy bandyci zostaną w regionie, nakładając mundury milicji, lub służb specjalnych”.
Podobne jak Kuczma obawy mają… niektórzy liderzy separatystów. Według Ołeksandra Chodakowskiego, który mówił o tym miesiąc temu, Rosja chce zamrożenia konfliktu na Donbasie, przekształcając go w drugie Naddniestrze, aby osłabić naciski Zachodu na swoją gospodarkę i móc skoncentrować się na Syrii.
Kresy24.pl

