Stworzenie państwa, które miało objąć cały południowy wschód Ukrainy, niezupełmie się udało. Nie powstały, wzorem Donieckiej i Ługańskiej, kolejne „ludowe republiki”. Nie znaczy to jednak , że o nich zapomniano.
Wczoraj, w politycznym programie rosyjskiej NTV, red. nacz. zbliżonego do rosyjskiego MON pisma „Nacionlnaja oborona” Igor Korotczenko zaproponował, aby Kijów dobrowolnie oddał Charków, a dokładniej – cały obwód charkowski.
Korotczenko ma już nawet gotową receptę, jak Petro Poroszenko mógłby to zrobić w zgodzie z literą prawa: wystarczy przeprowadzić w regionie referendum. A jako że jego wyniki będą, według Korotczenki, oczywiste, władze Ukrainy będą mogły „zwrócić” Charków do „macierzy” lege artis.
W zamian Moskwa mogłaby darować Ukrainie dług w wysokości 3 miliardów rubli, które pożyczyła w 2013 roku Janukowyczowi – mówi Korotczenko i dowodzi, że w niedawnej historii Europy pojawiły się już podobne „propozycje negocjacyjne” – kiedy zaproponowano Grecji uregulowanie zadłużenia zewnętrznego paroma położonymi w jej granicach wyspami.
Po programie w NTV odezwali się telewidzowie: „Charków to mało! Cały południowy wschód!”, „Nieee, kochani, to za tanio! Całą Ruś Kijowską z powrotem do Rosji!”, „Do Dniepru! I nie ma oczym mówić”…. Wyciszona ostatnio medialnie „Noworosja” powraca? Czytaj również: „Stany Zjednoczone Europy Wschodniej” i „Noworosja” ze stolicą w Odessie (WIDEO)
Kresy24.pl

