To jest właśnie to, czego Amerykanie nie chcą dać Ukraińcom, a co właśnie dali Estończykom. Do Tallinna zaczęły już przybywać ze Stanów Zjednoczonych najnowocześniejsze na świecie ręczne wyrzutnie przeciwpancerne Javelin. Nie istnieje na świecie czołg, którego te pociski nie są w stanie zniszczyć.
80 ręcznych wyrzutni rakietowych i bardzo duża liczba pocisków do nich zasilą armię estońską partiami – do 2018 roku. Już od przyszłego tygodnia specjalne jednostki Estonii rozpoczną szkolenia z Javelinami, z których można strzelać także z zamkniętych pomieszczeń, w dzień lub w nocy.
Pociskiem można razić w linii prostej ale także – co jest znacznie bardziej perfidne – po łuku, kiedy pocisk wznosi się, a następnie spada na cel z góry. Dzięki temu Javelin jest w stanie zniszczyć każdy czołg, gdyż trafia np. w dach wieży, gdzie pancerz jest najcieńszy.
Pocisk ma dwie głowice – pierwsza niszczy zabezpieczający pancerz reaktywny czołgu, a druga – detonowana z opóźnieniem – robi resztę. Jeden pocisk do Javelina kosztuje 72-80 tys. USD, a działający także na podczerwień system naprowadzania – 125 tys. USD. Drogie, ale niezwykle proste w obsłudze i śmiertelnie skuteczne. A tak się zachowują w akcji:
A przy okazji: czy ze 250-300 takich “zabawek” dla Polski nie sprawiłoby, że i my moglibyśmy spać nieco spokojniej?
Kresy24.pl


