Rosyjski sąd w Rostowie nad Donem skazał ukraińskiego reżysera Olega Siencowa na 20 lat kolonii karnej o zaostrzonym rygorze, a drugiego Ukraińca – Aleksandra Kolczenkę na 10 lat więzienia za rzekome stworzenie organizacji terrorystycznej i organizowanie zamachów na Krymie.
Mieli jakoby podpalić regionalne biuro rządzącej partii “Jedna Rosja” w Symferopolu i siedziby organizacji “Rosyjska wspólnota Krymu”. Przypomnijmy, że obu mężczyzn aresztowano wiosną 2014 r. wkrótce po zajęciu przez armię rosyjska Krymu.
Obaj skazani oświadczyli, że są niewinni, a sprawa przeciwko nim została sfingowana przez rosyjskie służby z powodów politycznych. Siencow twierdził, że był w areszcie torturowany. Rosyjski sędzia odmówił jednak rozpatrzenia jego skargi. Rosyjska organizacja praw człowieka “Memoriał” uznała Siencowa i Kolczenkę za więźniów politycznych.
Prokuratura żądała dla Siencowa 23 lat kolonii karnej, a dla Kolczenki – 12 lat więzienia. Północno-Kaukaski Sąd Okręgowy w Rostowie orzekł wyrok nieco niższy. Kiedy sędzia Siergiej Michajluk zaczął czytać uzasadnienie wyroku obaj skazani odśpiewali hymn Ukrainy.
Komentując wyrok rosyjskiego sądu prezydent Ukrainy Petro Poroszenko napisał na Twitterze, że “przyjdzie czas kiedy ci, którzy zorganizowali tę sądową farsę sami zasiądą na ławie oskarżonych”.
Kresy24.pl


