Fala ropy naftowej z przerwanego rurociągu zatopiła 130-tysięczny Nieftiejugansk w Okręgu Chanty-Mansyjskim na Zachodniej Syberii – podają lokalne rosyjskie agencje. Zagrożona może być wielka rzeka Ob.
Najsilniej zanieczyszczony obszar przekroczył już 10 ha. Ropa miesza się z wodą stojącą w mieście po ostatniej powodzi i przedostaje na kolejne tereny. Z kranów w mieszkaniach leci śmierdząca brunatna maź. Ministerstwo ds. Sytuacji Nadzwyczajnych próbuje likwidować skutki katastrofy ekologicznej, na razie z niewielkim skutkiem.
Wcześniej powódź zatopiła też inne “naftowe” miasta w regionie – Surgut i Niżniewartowsk. “Mało że nas już zatopiło wodą, to teraz jeszcze ropą. Teraz już ani się nie wykąpiemy, ani ryb nie będzie, ani nic na działkach nie wyrośnie” – pisze na portalu społecznościowym Jewgienija Czernowa z Nieftiejuganska.
Zrozpaczeni mieszkańcy błagają o pomoc Władimira Putina. Piszą, że miejscowe władze nie robią nic, żeby zlikwidować skutki wcześniejszej powodzi i obecnego pęknięcia rurociągu. Przerwany rurociąg należy do koncernu “Rosnieft”. Jego przedstawiciel zapewnia, że koncern robi wszystko, aby powstrzymać przedostanie się ropy do dopływów wielkiej syberyjskiej rzeki Ob.
Kresy24.pl
