Dwóch funkcjonariuszy Wywiadu Zagranicznego Ukrainy zdezerterowało i przeszło na stronę separatystów Ługańskiej Republiki Ludowej. Bracia Aleksiej i Jurij Miroszniczenko uzasadniają swoją decyzję tym, że “na Ukrainie rządzą faszyści”.
Fakt dezercji potwierdził szef Służby Bezpieczeństwa Ukrainy Walentin Naływajczenko. Wcześniej Jurij Miroszniczenko pracował jako szef ochrony ukraińskiej ambasady w Paryżu i był w stopniu chorążego. Nie miał jednak statusu dyplomaty. Z kolei Aleksiej Miroszniczenko przedstawia się jako “były oficer wywiadu”.
“Podjęliśmy tę decyzję dobrowolnie. Nikt nas nie zmuszał. Nie możemy dalej godzić się z tym, co się dzieje na Ukrainie. Tam wszystko obsadzili zdrajcy, faszyści i agenci służb specjalnych, którzy prowadzą kraj do katastrofy” – tłumaczyli swoje motywy bracia Miroszniczenko na urządzonej przez Rosjan konferencji prasowej w Ługańsku.
Wezwali też do powrotu całą ludność, która wyjechała z terenów zajmowanych przez separatystów w Donbasie, gdyż “nic jej tam nie grozi”. Obaj oficerowie przyznają, że od dawna już planowali przejście na stronę separatystów, ale wcześniej nie było okazji, żeby zrobić to równocześnie.
Przeciwko obu dezerterom ukraińskie władze wszczęły postępowanie o zdradę państwa – poinformował Naływajczenko.
Jest dość prawdopodobne, że obaj bracia byli już od dawna przewerbowani przez wywiad Rosji, a teraz ktoś w kierownictwie rosyjskich służb po prostu uznał, iż więcej pożytku przyniosą jako bohaterowie rosyjskiej propagandy. Rosyjskie media dosłownie zachłystują się relacjami o dezercji braci Miroszniczenko.
Kresy24.pl


