Wybory lokalne w separatystycznej DNR zostały kolejny raz przełożone. Zgodnie z dekretem podpisanym przez “szefa republikańskiego rządu” Aleksandra Zacharczenkę, mają się odbyć w listopadzie.
Dekret wszedł w życie z dniem podpisania – 22 lipca. A jako że życie nie cierpi pustki (wybory były wyznaczone na 24 lipca), w DNR zorganizowano akcję zbierania podpisów pod petycją do ONZ w sprawie “niedotrzymywania przez Ukrainę porozumień mińskich”. Z tej okazji nie mogło zabraknąć płomiennego wystąpienia.
– To nie my zaczęliśmy te wojnę, nie my prowadziliśmy ostrzał z czołgów, nie my ostrzeliwaliśmy miasta. Chcieliśmy żyć w zgodzie z naszym prawem, sumieniem i poczuciem sprawiedliwości. Niestety, kijowska junta postanowiła inaczej – stwierdził wypowiadając się w sprawie petycji Zacharczenko.
Jego wystąpienie cytują separatystyczne media.
– Ta petycja to przekaz, że nie jesteśmy terrorystami, nie mordujemy, nie zjadamy dzieci, po prostu chcemy żyć na swojej ziemi. Jeżeli Kijów tego nie pojmie, będzie to sygnałem dla całego świata. (…) W każdym razie, zakończymy te wojnę, zbudujemy swoje państwo, przeprowadzimy wybory i w każdym przypadku- zwyciężymy. Niezależnie od tego jaka będzie cena zwycięstwa – zapowiada Zacharczenko.
Kresy24.pl

