“Blokadniki”, czyli przeciwnicy handlu z Donbasem, domagają się od deputatów Werchownej Rady przedłużenia blokady, a także przyjęcia ustawy w sprawie okupowanego terytorium.
Nad Dnieprem trwa spór o to, jaką postawę przyjąć wobec kwestii wymiany gospodarczej – chodzi głównie o zakup węgla – z samozwańczymi republikami: doniecką i ługańską.
Z jednej strony, jak informują nasze źródła, panuje przekonanie, że jest to fragment Ukrainy, więc nie powinien być obłożony embargiem. Z drugiej strony istnieje powszechny opór moralny przed finansowaniem terrorystów.
Z tej ambiwalencji zrodziła się obecna sytuacja. “Blokadniki” starli się już na Majdanie z siłami porządkowymi, na dzisiaj planowana jest “kilkutysięczna” manifestacja przed siedzibą Werchownej Rady i rządu. Wiadomo, że w tej chwili rzeczywiście przy ul. Hruszewskiego gromadzą się ludzie popierający zakaz handlu z Donbasem.
“Sztab Blokady”, jak formalnie przedstawia się szefostwo ruchu, poinformowało również, że dostało zaproszenie na rozmowy z premierem Wołodymyrem Hrojsmanem. Gęstniejący na zewnątrz tłum miał posłużyć jako argument w negocjacjach. Akurat rządzący Ukrainą – sami wyniesieni do władzy przez ulicę, są świadomi, że jej głosu lekceważyć nie wolno.
Spotkanie już się zakończyło. “Blokadniki” starli się przekonać szefa gabinetu ministrów do tego, by spowodował zwolnienie ich aresztowanych na Majdanie kolegów oraz przedłożył Werchownej Radzie projekt ustawy zabraniającej handlu z Donbasem.
Według relacji protestujących premier Hrojsman odpowiedział, że nie jest w stanie wpłynąć na większość poselską Bloku Petra Poroszenki (sam się z tej partii wywodzi!) i Frontu Narodowego, a więc los ustawy nie zależy od niego.
Kolejny krok należy zatem do deputowanych Rady Werchownej. Czy ugną się przed groźbą nowych zamieszek?
Kresy24.pl
