W Prioziersku w obwodzie leningradzkim prawnik rozjechał jeepem 9-latka, bo ten bawił się, celując do przejeżdżających samochodów z pistoletu-zabawki.
Rosyjskiego edukatora młodego pokolenia oburzyło, że dzieci bawiące się w pobliżu drogi kierowały “broń” w jego samochód. Bez chwili wahania zawrócił ciężkiego vana i z rozpędem najechał nim na jednego z chłopców. Potem chwycił go za kark, zmusił do uklęknięcia i wezwał policję, by ta ukarała 9-letniego “przestępcę”. Na nieśmiałe uwagi przechodniów, zarzucających nu przemoc wobec dziecka, krewki wychowawca odpowiedział: “Jestem prawnikiem, nikt mi nic nie zrobi”. Lekcja bon tonu skończyła się dla chłopaka wstrząśnieniem mózgu i uszkodzeniem lewej kości skroniowej.
Kresy24.pl/buggybugler.info
