Taką opinię wyrazili generałowie Sojuszu, których cytuje “Financial Times”.
Ich zdaniem, powołana w 2014 r. grupa operacyjna szybkiego reagowania NATO licząca 5 tys. żołnierzy jest “nadmiernie odsłonięta na ciosy”. Według jednego z wojskowych rozmówców “FT”, jeśli NATO spróbuje rozwinąć swoje oddziały na wschód od Odry, zostaną one rozbite zanim jeszcze zdążą przygotować się do walki.
Wojskowi eksperci podkreślają, że Rosja dysponuje wyrzutniami rakiet przeciwlotniczych i przeciw okrętom oraz samolotami bojowymi stacjonującymi w Obwodzie Kaliningradzkim. Jednocześnie zamierza dalej zwiększać swoje siły w tym regionie.
To właśnie z powodu tej nadmiernej “podatności na atak” swoich sił szybkiego reagowania Sojusz postanowił niedawno zwiększyć kontyngent wojsk na wschodzie Europy – pisze gazeta i przypomina, że na zbliżającym się szczycie NATO w Warszawie mają zostać podjęte konkretne decyzje zwiększające potencjał obronny NATO w regionie.
Wcześniej amerykańskie media podawały, że do Polski i krajów bałtyckich mają zostać dodatkowo przerzucone 4 bataliony – dwa amerykańskie, jeden brytyjski i jeden niemiecki – liczące łącznie 4 tys. żołnierzy.
Czytaj także: Niemcy będą bronić Litwy przed atakiem Rosji. Tyle, że… nie chcą (SONDAŻ)
Kresy24.pl



