Członkowie organizacji weteranów II wojny światowej ze Smoleńska zwrócili się do władz miasta i innych organów z prośbą o wyjaśnienia, na jakiej podstawie prawnej na miejscu katastrofy polskiego samolotu z 10 kwietnia 2010 przy lotnisku Siewiewiernyj znajduje się jej upamiętnienie.
Memoriał składa się z głazu, tablicy i krzyży, miejsce jest też wyłożone brukiem i drewnianymi deskami. W tym właśnie miejscu składają kwiaty polskie delegacje i wycieczki.
W liście do lokalnych władz stowarzyszenie sowieckich weteranów pyta, czy przy stawianiu memoriału były przestrzegane wszystkie procedury. A jeśli nie, to, jak podkreślają, należy go zdemontować. Organizacja dodaje, że ich celem jest wychowanie młodzieży w duchu patriotycznym poprzez dbanie o pamięć poległych żołnierzy Armii Czerwonej walczących z “faszystowskim najeźdźcą”.
“I teraz, gdy minęło ponad 70 lat od naszego Zwycięstwa, Europejczycy, których wyzwolili nasi ojcowie i dziady za cenę własnego życia i godnego bytu, plują nam w twarz. Nam jako weteranom, oficerom frontowym przykro jest obserwować to, jak pamięć o nich niszczą ludzie, których być może by nie było, jeśli sowiecki żołnierz nie doszedłby do Berlina w 1945 roku. Władze Rzeczpospolitej Polskiej zdradliwie podchodzą do dialogu o ochronie pomników sowieckich żołnierzy-wyzwolicieli na terytorium swojego kraju, podkreślając mityczne zagrożenia ze strony Rosji, która jakoby używa tych pomników dla tak zwanej “wojny hybrydowej” (polityczny termin, który wymyślono da zastraszania prostych ludzi). ” – czytamy w piśmie, którego autorzy podkreślają, że jednocześnie polskie władze bardzo ostro odnoszą się do kwestii upamiętniania Polaków na terytorium Rosji, “żądając od naszego państwa w ultimatywnym tonie perfekcji”.
Pismo, oprócz władz Smoleńska, skierowane zostało także do prokuratora regionalnego i rosyjskiego MSZ oraz administracji rządowej w regionie.
Oprac. MaH, readovka.ru
fot. Creative Commons Attribution 3.0 Unported


