Armia ukraińska jest gotowa wycofać się z Szyrokino – najbardziej zapalnego miejsca na froncie w Donbasie, o które walki toczą się nieustannie pomimo ogłoszonego rozejmu. Poinformowało o tym ukraińskie dowództwo. Gest dobrej woli czy kapitulacja?
Strona ukraińska stawia jeden warunek wycofania swoich oddziałów z Szyrokino: całkowite wstrzymanie ognia przez separatystów. W zamian Ukraińcy proponują “demilitaryzację” rejonu Szyrokino, rozmieszczenie tam na stałe międzynarodowych obserwatorów z misji OBWE oraz przedstawicieli armii ukraińskiej i rosyjskiej mających monitorować przestrzeganie rozejmu.
Równocześnie w Szyrokino i okolicach miałyby zostać zamontowane kamery internetowe na bieżąco pokazujące czy zawieszenie broni i demilitaryzacja są przestrzegane. Propozycja armii ukraińskiej została przekazana kierownictwu misji OBWE na Ukrainie.
Tymczasem przeciwko wycofaniu się z Szyrokino zdecydowanie wystąpił broniący go ochotniczy pułk ukraiński “Azow”. “Szyrokino to strategiczne wzniesienie, z z którego separatyści regularnie prowadzili wcześniej ostrzał Mariupola” – głosi wydane przez “Azow” oświadczenie. To właśnie stąd 24 stycznia została wystrzelona rakieta, która spadła na dzielnicę Wostocznyj, zabijając 31 osób, raniąc 120 i niszcząc dziesiątki domów.
“Wycofanie ukraińskich wojsk oznacza utratę tego ukraińskiego terytorium, czemu nie zapobiegnie nawet obecność tam misji OBWE. Oddać Szyrokino – to dobrowolnie otworzyć przed wrogiem bramy Mariupola” – ostrzega pułk “Azow”.
Z kolei dowódca “Azowa” Andrej Bielecki przypomina, że nawet na mocy postanowień rozejmowych z Mińska pod kontrolą sił ukraińskich miało pozostać nie tylko Szyrokino, ale i położona na wschód od niego Sachanka, która już obecnie jest w rękach separatystów.
Kresy24.pl


