W Radzie Najwyższej Ukrainy wybuchł skandal kiedy wyszło na jaw, że opozycyjny deputowany z dawnej Partii Regionów chyłkiem wprowadził poprawkę do budżetu, która blokuje możliwość zniesienia przez Unię Europejską wiz dla Ukraińców.
Chodzi o poprawkę dotyczącą elektronicznego systemu deklarowania dochodów przez urzędników w celu walki z korupcją. Wprowadzenie tych deklaracji od 2016 r. jest podstawowym warunkiem, od którego UE uzależnia zniesienie jeszcze w tym roku wiz dla Ukraińców.
Tymczasem okazało się, że w tajemniczych okolicznościach do ustawy budżetowej wprowadzono zapis, który przesuwa wprowadzenie tych deklaracji na rok 2017 r. Ani członkowie Komisji Budżetowej, ani deputowani, którzy uchwalali budżet nie przypominają sobie, żeby dodali taki punkt do ustawy. Skąd więc się wziął?
Okazuje się, że autorem tej “drobnej” poprawki, która faktycznie blokuje zniesienie przez Brukselę wiz dla Ukrainy jest opozycyjny deputowany Andriej Derkacz z dawnej Partii Regionów Wiktora Janukowycza. Tak twierdzą jego koledzy z Komisji, przy czym jedni zapewniają, że poprawka ta była głosowana, a inni – że nie. Sprawę wyjaśni dopiero analiza stenogramów z posiedzenia.
Tymczasem media ujawniły, że w latach 1990-93 deputowany Derkacz był szkolony w Wyższej Akademii KGB im. Dzierżyńskiego w Moskwie. Obecnie jest to główna uczelnia rosyjskiego FSB. Może się więc okazać, że deputowany jest rosyjskim szpiegiem i działał na zlecenie Moskwy.
W reakcji na skandal ukraiński rząd zapewnił, że natychmiast zgłosi kolejną poprawkę do ustawy, która usunie poprawkę Derkacza, dzięki czemu elektroniczne deklaracje majątkowe urzędników zostaną wprowadzone jeszcze w tym roku.
Gdyby tego “legislacyjnego sabotażu” nie dostrzeżono na czas mogłoby się okazać, że pomimo niedawnej pozytywnej rekomendacji Komisji Europejskiej w sprawie zniesienia wiz dla Ukraińców UE nie mogłaby uchwalić tej decyzji uzasadniając to właśnie niespełnieniem podstawowego unijnego wymogu.
Tymczasem może się okazać, że reżim bezwizowy dla Ukrainy “polegnie” nie tyle na skutek rosyjskiego sabotażu, co z winy samych Ukraińców, którzy nie dołożyli dość starań aby wdrożyć skuteczny system walki z korupcją.
Jak przypomina szef Transparency International Ukraine – Aleksej Chmara, Kijów obiecał Brukseli, iż do końca I kwartału br. rozpocznie realną pracę nowo powołana Narodowa Agencja Zapobiegania Korupcji.
Okazuje się jednak, że choć Agencja formalnie powstała jeszcze w marcu ub. roku, to jej obsada personalna jest dosyć dziwna – członków Agencji wybrano z naruszeniem procedur, a wobec co najmniej 20 proc. z nich są uzasadnione podejrzenia, iż sami są skorumpowani. Do Agencji nie wszedł też żaden przedstawiciel organizacji społecznych.
W grudniu ukraiński rząd zapowiedział wprawdzie, że przeprowadzi powtórny nabór, ale może się okazać, że w wyniku tego Agencja nie ruszy w terminie uzgodnionym z UE. “Powołanie tej agencji rozpoczęło się od skandalu i skandalem się kończy” – ocenił na Facebooku jeden z jej obecnych członków Wiktor Czumak.
“W tej sytuacji Unia Europejska może w każdej chwili cofnąć swoją zgodę na zniesienie wiz” – ostrzega szef Transparency International Ukraine.
Kresy24.pl
