Usługi seksualne stały się dla wielu kobiet, które uciekły z ogarniętego wojną regionu jedynym źródłem dochodu. Ukraińska policja rozbiła właśnie dwa domy publiczne w Zaporożu. Wiadomo jednak, że takich nielegalnych przybytków miłości jest tam o wiele więcej.
Jak podaje kierownictwo policji Obwodu Zaporoskiego, w dwóch domach publicznych zatrzymano blisko 30 prostytutek, z których większość to uciekinierki z Obwodu Donieckiego. Świadczyły one swoje usługi w agencjach towarzyskich działających w luksusowych domach w Zaporożu.
Ze skonfiskowanych przez policję cenników wynika, że – jak czytamy w komunikacie – “usługi były dopasowane do dowolnych gustów i obejmowały także różnego rodzaju zboczenia”. Stróże prawa skonfiskowali dużą ilość pieniędzy, ulotki reklamowe i różne “intymne akcesoria”.
Kobietom grozi grzywna w wysokości od 5 do 15 minimalnych pensji, zaś sutenerom, którzy organizowali cały biznes – do 7 lat więzienia.
Lokalne media zauważają, że po raz pierwszy ukraińska policja w Zaporożu zabrała się za walkę z domami publicznymi z własnej inicjatywy. Wcześniej funkcjonariusze patrzyli na ten proceder przez palce, a zapewne nawet po cichu czerpali z niego korzyści.
W grudniu ubiegłego roku policja wkroczyła do jednego z domów publicznych dopiero po tym jak zrobili to przed nią miejscowi działacze społeczni z organizacji Freelan, którzy nagłośnili tę sprawę. Kolejną agencje towarzyską zlikwidowano w taki sam sposób w październiku, a wcześniej w sierpniu – ta ostatnia działała udając saunę.
Nieoficjalnie wiadomo zresztą, że takich obiektów usługowych jest w Zaporożu znacznie więcej i najwyraźniej kolejne powstają szybciej niż policja nadąża z ich likwidacją.
Dopóki trwa wojna w Donbasie, a ukraińskie społeczeństwo staje się coraz biedniejsze, można mieć pewność, że nie tylko w Zaporożu, ale na całej Ukrainie kobiet chętnych do uprawiania najstarszego zawodu świata będzie coraz więcej.
Kresy24.pl
