Litwinka z Kowna wróciła z wycieczki do Wilna w ciężkim szoku. “Przez cały dzień spotkałam tylko pięć osób mówiących po litewsku” – żali się portalowi Delfi.
“Na dworcu zapytałam jakichś chłopaków, czy dojadę tym autobusem do celu. Chcieli wiedzieć skąd jestem. Odpowiedziałam, że z Kowna. Posypały się rosyjskie przekleństwa. Koleżanka umiała nieco po rosyjsku, więc się zrewanżowała. Wtedy padły groźby. Kiedy zwróciłam im uwagę, że jeśli mieszkają na Litwie to niech mówią po litewsku, odpowiedzieli: Jak przyjeżdżasz do naszego miasta, ten swój ptasi język możesz zapomnieć” – skarży się dziewczyna.
Litwinka dodaje, że była niemile zaskoczona kiedy w ciągu dnia pobytu w stolicy usłyszała tylko pięć osób mówiących po litewsku, z których dwie to ona i jej koleżanka. “Boli to, że oni rozumieją co się do nich mówi, ale specjalnie nie mówią po litewsku. Takim zachowaniem obrażają nas, Litwinów. I nasze państwo” – ocenia Raminta z Kowna.
Kresy24.pl / Delfi.lt
