Szefowa Centralnej Komisji Wyborczej na Białorusi Lidia Jermoszyna odpowiedzialna za fałszerstwa podczas kolejnych “wyborów” na Białorusi uważa, że OBWE nie ma prawa oczekiwać od białoruskich władz potępienia urzędników, którzy ingerują w wybory. Jej zdaniem OBWE nie uwzględnia lokalnych tradycji wyborczych.
Co przewodnicząca Centralnej Komisji Wyborczej Republiki Białoruś Lidia Jermoszyna ma do powiedzenia w temacie sugestii OBWE, dotyczących zmian w białoruskim kodeksie wyborczym?
– Zacznijmy od tego, że od 2000 roku białoruskie ustawodawstwo wyborcze wielokrotnie się zmieniało, w związku z tym wiele zaleceń OBWE zostało spełnionych, mówi w rozmowie z dziennikiem “Respublika” Jermoszyna.
Według Jermoszynej, OBWE nie zwraca uwagi na lokalne tradycje. A to błąd.
– Na przykład nadal procesy wyborcze rozpatrywane są z punktu widzenia partycypacji partyjnej, podczas gdy my mamy większościowy system wyborczy, a partie są marginalne, nie uczestniczą w wyborach i nie wpływają na ich wyniki. Nasze partie (opozycyjne – red.) robią więcej hałasu, i nie wpływają na wyborców – powiedziała z zaskakującą szczerością Jermoszyna.
Zaufana urzędniczka Łukaszenki wyraziła też opinię na temat “korupcji”.
– Zawsze sądziliśmy, że korupcja w polityce dotyczy zdefraudowanych pieniędzy, a oni teraz mówią, że korupcja to przede wszystkim ingerencja rządu w proces wyborczy. Oczywiście nigdy się z tym nie zgodzimy, oświadczyła.
Kresy24.pl/AB


