Szef donieckich separatystów Aleksandr Zacharczenko przykuśtykał o kulach na miejsce, gdzie rok temu jego ludzie strącili malezyjski samolot pasażerski i złożył tam wieniec.
Przywódcę DNR ochraniali uzbrojeni ochroniarze w maskach, co w takim miejscu i przy takiej okazji wyglądało dosyć nietypowo. Kwiaty złożył też szef “parlamentu DNR” Denis Puszylin. Następnie separatyści spędzili ludzi na wiec w miejscu katastrofy pod wsią Grabowo koło Toreza.
Uczestnicy wiecu – ubrani w kolory samozwańczej republiki – trzymali jej flagi i transparenty. “Was zabili, a nas dalej zabijają” – głosił główny slogan, zgodny z rosyjską tezą, że malezyjskiego Boeinga zestrzeliła armia ukraińska.
Były też flagi krajów, których obywatele zginęli w katastrofie, ale nad wszystkimi dominowała wielka flaga Rosji. Jakiś mężczyzna trzymał flagę… Polski, którą najwyraźniej pomylił z flagą Indonezji.
Tymczasem władze Ukrainy deklarują, że zbudują pomnik ofiar katastrofy Boeinga. W ukraińskim parlamencie uczczono ich pamięć minutą ciszy. “Rok temu złożyłem przysięgę, że winni tej tragedii zostaną ukarani. To nie są puste słowa. Przestępcy powinni wiedzieć, że kara jest nieuchronna” – oświadczył prezydent Petro Poroszenko.
https://www.youtube.com/watch?v=L2121oYWQvg
Kresy24.pl


