Zachód nie robi wystarczająco wiele, by pomóc Ukrainie, chociaż sukces Kijowa oznaczałby porażkę modelu autorytarnej kleptokracji, który Rosja narzuca krajom byłego ZSRR – mówi Damon Wilson, wiceprzewodniczący Rady Atlantyckiej w rozmowie z portalem PolskieRadio.pl.
Amerykański analityk, pytany czy Polska ma powody do obaw o swoje bezpieczeństwo, ocenił, że sytuacja w regionie wymaga natężonej uwagi oraz zdefiniowania i realizacji takich działań, które będą w stanie odstraszyć Moskwę od kolejnych agresywnych kroków.
“Sytuacja geopolityczna jest zła, jest niebezpiecznie. Jak widzieliśmy niedawno, Kreml zademonstrował, że nie czuje się zbyt silnie ograniczony przez zasady ładu międzynarodowego. To co się dzieje w Ukrainie, jest bardzo niebezpieczne. Nie można tak po prostu przejść nad tym do porządku dziennego. (…) Przez ostatnie 20-25 lat zachowywaliśmy się tak, jakby Rosja stała się naszym strategicznym partnerem, jakby nic nie zagrażało naszemu bezpieczeństwu. Jednak nie można powiedzieć, że nie ma tu potencjalnych zagrożeń. Dlatego mamy przed sobą wiele pracy – by wzmocnić sojusz, zdolności militarne, poczucie solidarności, zwiększyć inwestycje w obronność.
Zachód i USA kierują się w tę stronę, co widać po większej obecności USA w państwach bałtyckich i w Polsce. To dopiero początek, przed nami jeszcze długa droga. Szczyt NATO w Warszawie pokaże, czy zrobimy poważny ruch w stronę poprawy bezpieczeństwa na flance wschodniej”. (WIĘCEJ)
Kresy24.pl


