
Fot: Prtsc/ warszawa.tvp.info
Coraz częściej to właśnie dzieci i nastolatki stają się ofiarami agresji motywowanej ksenofobią. Są łatwiejszym celem niż dorośli, nie odpowiadają siłą i rzadziej są w stanie skutecznie się bronić.
W Płocku 15-letni chłopak pochodzący z Ukrainy został zaatakowany przez dorosłego mężczyznę tylko dlatego, że rozmawiał z koleżanką po ukraińsku. Napastnik miał go uderzyć, a następnie wypchnąć oboje z autobusu komunikacji miejskiej.
Do zdarzenia doszło w autobusie linii nr 3. Według relacji nastolatka agresję wywołał sam fakt, że rozmawiał z koleżanką w języku ukraińskim.
– Po prostu powiedział nam, że w Polsce gadamy po polsku – relacjonował 15-latek w TVP Warszawa.
Świadkowie opisują, że mężczyzna zachowywał się agresywnie, używał wulgaryzmów i eskalował konflikt. Następnie miał uderzyć chłopca otwartą dłonią. Gdy autobus zatrzymał się na przystanku i otworzyły się drzwi, napastnik wypchnął z pojazdu zarówno nastolatka, jak i jego koleżankę.
– Bardzo agresywnie się zachowywał, ciągle przeklinał, wypychał nas z autobusu – opowiada chłopak.
Po tym wydarzeniu rodzina nastolatka żyje w poczuciu zagrożenia. Matka chłopca przyznaje, że obawia się o bezpieczeństwo swoje i syna.
Sprawą zajmuje się Prokuratura Rejonowa w Płocku, która prowadzi postępowanie w kierunku ustalenia sprawcy.
Do zdarzenia doszło w czasie, gdy stosunek części Polaków do obecności uchodźców z Ukrainy wyraźnie się zmienia. Z najnowszego badania CBOS wynika, że 54 proc. respondentów uważa, iż pomoc udzielana uchodźcom z Ukrainy jest zbyt duża. Przeciwnego zdania jest 40 proc., a 3 proc. uważa ją za zbyt małą.
To pierwszy raz od rozpoczęcia pełnoskalowej wojny, gdy przeciwnicy dalszego przyjmowania uchodźców przeważają nad zwolennikami.
Nastroje to jedno, przemoc to drugie.
Rosnące napięcia społeczne i zmieniające się opinie na temat pomocy Ukrainie są faktem, jednak nie mogą stanowić usprawiedliwienia dla agresji wobec przypadkowych osób, szczególnie małoletnich. Atak na 15-letniego chłopca pokazuje, że polityczne i historyczne spory coraz częściej odbijają się na zwykłych ludziach, którzy nie mają wpływu na decyzje rządów.
To nie pierwszy przypadek ksenofobicznych ataków na Ukraińców w Polsce z powodu używania ich języka ojczystego.
11 lipca w Bielsku-Białej 54-letni mężczyzna w autobusie miejskim zaatakował dwie 11-letnie dziewczynki z Ukrainy, które rozmawiały ze sobą po ukraińsku. Napastnik znieważył dzieci i użył wulgaryzmów, a polskie Ministerstwo Sprawiedliwości oficjalnie zakwalifikowało tę sprawę jako przestępstwo z nienawiści.
Do kolejnego brutalnego incydentu doszło 4 lipca we Wrocławiu, gdzie grupa polskiej młodzieży pobiła w biały dzień 19-letniego Ukraińca. Mężczyzna odpoczywał z przyjaciółmi i rozmawiał przez telefon po ukraińsku, gdy podeszli do niego napastnicy. Powalili go na ziemię i kopali, powodując poważne obrażenia, w tym złamanie nosa i kręgosłupa.



Dodaj swój komentarz