Pod okupacją rosyjską rolnictwo na Krymie i w Donbasie praktycznie przestało istnieć. Mieszkańców czeka głód i drożyzna – ostrzegł ukraiński Minister Rolnictwa Aleksej Pawlenko w parlamencie.
“Terroryści nie potrafią uprawiać ziemi. W Donbasie nie obsiali w tym roku ponad połowy okupowanych terenów. Coś takiego zdarzyło się na tych ziemiach po raz pierwszy w historii. Nawet po przetoczeniu się przez nie II wojny światowej, w latach 1944-45 zasiano tam znacznie więcej niż obecnie” – porównał minister Pawlenko.
Z Kolei na Krymie przez półtora roku rosyjskiej okupacji zmarnowano w rolnictwie praktycznie wszystko, co tworzono tam przez dziesięciolecia. Z powodu błędnych decyzji kompletnie zniszczona została infrastruktura Kanału Północno-Krymskiego, głównej arterii nawadniającej pola uprawne półwyspu. W wyniku tego pola masowo wysychają.
Tradycyjna uprawa ryżu na Krymie już nie istnieje, bydło i trzodę chlewną wybito – ich pogłowie zmniejszyło się o 50 proc., spadek plonów zbóż w stosunku do “czasów ukraińskich” wyniósł 350-400 tys. ton. Na skutek tego Krym nie jest już w stanie sam siebie wykarmić i w miarę zbliżania się zimy ten problem ludzie będą odczuwać coraz ostrzej – ostrzega minister.
Kresy24.pl
