
Aż 11 ukraińskich wojskowych ubiega się o stanowisko głównodowodzącego po generale Ołeksandrze Syrskim, który – według nieoficjalnych informacji – ma zostać zdymisjonowany. Być może nawet dziś, po wieczornej naradzie z prezydentem w Kwaterze Głównej.
Wołodymyr Zełenski może przebierać w wojskowych jak w ulęgałkach. Każdy z nich ma na koncie jakieś zasługi bojowe i każdy uważa, że tylko on jest w stanie wygrać wojnę z Rosją. I nie tremuje ich specjalnie, że ich poprzednicy – Załużny i Syrski – byli naprawdę niezłymi strategami i taktykami, którym trudno będzie dorównać.
Kto jest największym faworytem? Na giełdzie dziennikarskiej najwyżej notowani są Mychajło Drapatij – dowódca Sił Połączonych, Andrij Biłecki – dowódca 3 Korpusu Armijnego, Ołeh Apostoł – dowódca Wojsk Powietrzno-Desantowych i płk Ihor Obolenski – dowódca Korpusu Gwardii Narodowej.
Tymczasem doradca prezydenta, Dmitro Litwin zaprzecza, jako już dziś miało się rozstrzygnąć, kto będzie nowym dowódcą armii ukraińskiej. Według niego, narady w Kwaterze Głównej nie służą do wybierania generałów tylko do omawiania sytuacji wojennej i planowania zaopatrzenia wojsk. A Sztab Generalny w ogóle zaprzecza, jakoby Syrski miał zostać odwołany.
Również sam prezydent zastrzegł, że nie zastąpi go nikim, jeśli nie będzie to naprawdę dobry kandydat, zdolny ogarnąć 1250 km linii “gorącego frontu” plus kilkaset kilometrów morskiej strefy wojny i ponad 1 tys. km potencjalnej strefy wojny – wzdłuż granicy z Białorusią. O zadbaniu o tyły i o atakach w głębi Rosji nie wspominając.
Przypomnijmy, że odwołania Syrskiego chce od kilku dni “ukraińska ulica”, oburzona tym, że wymusił dymisję popularnego ministra obrony Mychajło Fiodorowa, z którym miał ostry konflikt.
Na p. o. ministra w nowym rządzie Serhija Koreckiego, Zełenski powołał już Jewhena Chmarę – byłego szefa Centrum Operacji Specjalnych Alfa SBU. A Fiodorow – główny modernizator ukraińskiej armii – jest tak obrażony, że nie pozwolono mu dokończyć jego wojskowej misji, iż według nieoficjalnych informacji nie chciał być nawet nowym premierem.
Kłótnie, personalne przepychanki i kierowanie się opinią tłumu nie jest chyba dobre w czasie wojny. A 11 kandydatów pchających się na stołek głównodowodzącego, to też jakby ciut zanadto. Trochę to przypomina kozacki wiec, ale może taka jest po prostu ukraińska specyfika.



Dodaj swój komentarz