Jekaterina Parchomienko z miejscowości Torez w Donbasie zamieściła w sieci Instagram zdjęcia, na których chwali się tuszem do rzęs wygrzebanym w szczątkach ofiar zestrzelonego pod tą miejscowością pasażerskiego Boeinga.
“Tusz z Amsterdamu, a raczej z pola. No, sami rozumiecie…” – chwali się kobieta na swoim profilu Zolotosya. Przyznaje, że kosmetyki otrzymała “od zaprzyjaźnionego szabrownika”. Demonstruje też w sieci swoje zdjęcia po użyciu ukradzionych kosmetyków. O sobie mówi, że jest “separatystką, której rzygać się chce od wszystkiego co ukraińskie”.
“Dużo rzeczy z tego samolotu rozeszło się po ludziach, od pincet po ubrania” – przyznaje kobieta. Wiele ukradzionych przedmiotów pojawiło się potem na targowiskach w Torezie i Snieżnom.
Kosmetyki i ubrania to nie jedyne przedmioty rozkradzione ofiarom katastrofy przez miejscową sowiecką hołotę. Wiele rodzin zabitych osób mówi, że kiedy dzwonili na komórki bliskich odpowiadali im po rosyjsku jacyś obcy ludzie. Próbowano również podejmować pieniądze z kart płatniczych ofiar.
Niektórzy brali zaś “na pamiątkę” kawałki wraku, które powinny być zbadane przez śledczych. Niektóre fragmenty samolotu miejscowi sprzedali na złom, przekupując ochroniarzy DNR, którzy pilnują wraku jedynie przed ekspertami i dziennikarzami, pozwalając jednak miejscowym na grabież.
Kresy24.pl

