Nie objęty embargiem delikates trafia na rosyjskie stoły z Białorusi.
„W moim wielkim kraju, w mieście, w którym się urodziłem i dorastałem, ożeniłem się i w którym przyszły na świat moje dzieci, trafiło do sprzedaży „to”. Mam „tym”, do diabła, karmić rodzinę podczas gdy tony normalnego jedzenia są miażdżone buldożerami!” – pisze pod zdjęciem rarytasu rosyjski internauta.
„Już to sobie wyobrażam: kładę na stół i mówię: „dzieci, to dla was ch** wujka Putina” – dodaje inny.
Zaś Ukraińcy, którzy ten elitarny produkt też mają u siebie w sprzedaży, dodają: „U nas „to” też jest – jako karma dla psów”. Co kraj, to obyczaj…
Kresy24.pl


