Do tragedii doszło kilka dni temu w Ławrze Troicko-Sergijewskiej w Siergijew-Posadi pod Moskwą, ale dopiero dziś informacja dostała się do internetu. Ławra ta to jedno z najważniejszych miejsc rosyjskiego prawosławia.
Według relacji świadków, mężczyzna oblał się łatwopalną substancją, a następnie podpalił stojąc na ganku cerkwi, blisko szpitala. Płomień został po pewnym czasie ugaszony przez mieszkańców ławry, a nowicjusz został przewieziony do szpitala znajdującego się obok cerkwi. Miał już jednak ciało poparzone w 90 procentach i wkrótce zmarł.
Rosyjski kanał śledczy Baza podał, że nowicjusz nazywał się Dmitrij Pelipenko. Jak czytamy, Pelipenko został przewieziony do szpitala z objawami zapalenia płuc już 16 kwietnia. Zrobiono mu test na koronawirusa covid-19 i wynik był pozytywny. Ale w nocy z 23 na 24 kwietnia Pelipenko uciekł ze szpitala przez okno znajdujące się na pierwszym piętrze szpitala wyrywając siatkę przeciwko komarom. Jednak po kilku godzinach znowu przywieziono go do szpitala, bo w międzyczasie dokonał samospalenia. Na razie nie wiadomo, jakie były jego motywy, czy chodziło o chorobę, czy o coś jeszcze innego.
Oprac. MaH, unian.net
fot. Siergiej Aszmarin, CC BY-SA 3.0




Dodaj swój komentarz