Rosyjska Rada Federacji – jednogłośnie, jak to w Rosji – uchwaliła na wniosek Władimira Putina zgodę na wysłanie przez niego rosyjskich wojsk do dowolnego kraju, w tym w pierwszej kolejności do Syrii. Ile warte jest słowo rosyjskiego przywódcy?
Szef administracji Putina – Siergiej Iwanow potwierdził, że rosyjskie wojska będą walczyć po stronie syryjskiego dyktatora Baszara al-Asada. Iwanow zastrzegł, że chodzi jedynie o lotnictwo i wojska obrony przeciwlotniczej, nie zaś o oddziały lądowe.
Przypomnijmy, że już wcześniej Moskwa przekazała Asadowi nowoczesne systemy obrony przeciwlotniczej, bombowce, rakiety i amunicję, a także skierowała w rejon Syrii okręty Floty Czarnomorskiej.
Walczący z Asadem syryjscy powstańcy alarmują, że w wyniku tego ataki syryjskiego reżimu na ich pozycje znacznie się nasiliły i stały się o wiele bardziej skuteczne.
Zaledwie dwa dni temu na sesji ONZ w Nowym Jorku i w wywiadzie dla amerykańskich mediów Władimir Putin zapewniał, że “Rosja nie będzie brać udziału w żadnych operacjach wojskowych na terytorium Syrii, ani żadnych innych państw”. “Nie mamy tego w planach” – podkreślał.
Rosyjską decyzję o wysłaniu wojsk do Syrii ostro skrytykował premier Ukrainy Arsenij Jaceniuk. “To kolejny krok do zniszczenia globalnego systemu bezpieczeństwa, do wzrostu napięcia na świecie i do przedłużenia wojny. Rosja ponosi za to pełną odpowiedzialność” – oświadczył szef ukraińskiego rządu.
Jaceniuk wezwał też społeczność międzynarodową, aby odpowiedziała w sposób zdecydowany na działania Rosji.
Kresy24.pl


