Ugrupowania zbrojne w Donbasie wspierane przez Rosję powiększyły aż o 500 kilometrów kwadratowych swój „stan posiadania” na Ukrainie po podpisaniu porozumień mińskich – poinformował we wtorek rzecznik ukraińskiego MSZ Jewhen Perebyjnis w ukraińskiej telewizji „Kanał 5”. Dzień wcześniej o tym, że rosyjskie wojska i separatyści kontrolują 7,6 proc. terytorium Ukrainy powiedział prezydent Petro Poroszenko.
Rosja od samego początku nie respektowała porozumień podpisanych w Mińsku, starając się maksymalnie przesunąć linię rozgraniczającą terytoria kontrolowane przez rebeliantów od tych kontrolowanych przez Ukrainę, aby zatwierdzić ją potem jako obowiązującą linię podziału podczas rozmów w Berlinie – stwierdził Perebyjnis.
O zaniepokojeniu rosyjską ekspansją we wschodniej Ukrainie oraz zajmowaniem terytoriów wykraczających poza linię demarkacyjną, uzgodnioną 19 września w protokole mińskim, mówił również dziennikarzom we wtorek na konferencji prasowej ambasador USA w Rosji Geoffrey R. Pyatt.
Rosja i wspierani przez nią bojownicy z DNR i ŁNR muszą powrócić do ustaleń z Mińska, pod którymi złożyli podpisy – powiedział Pyatt w przededniu spotkania tzw. “czwórki normandzkiej”.
W środę odbędzie się w Berlinie spotkanie ministrów spraw zagranicznych państw w „formacie normandzkim” – poinformowało niemieckie MSZ. Wezmą w nim udział przedstawiciele resortów polityki zagranicznej Rosji, Ukrainy, Francji i Niemiec.
„Normandzka czwórka” – jako grupa próbująca rozstrzygać o konflikcie na wschodzie Ukrainy -zaistniała po spotkaniu we Francji latem 2014 roku z okazji obchodów 70-lecia lądowania wojsk alianckich w Normandii. Odbył się szereg spotkań z udziałem prezydentów Rosji, Francji, Niemiec i Ukrainy oraz kilka rund rozmów na szczeblu szefów MSZ.
Czytaj również: Zanim zacznie się prawdziwa wojna… Ta mapa trafi do podręczników historii!
Kresy24.pl/conflict.rbc.ua

