Dwie garstki cukru, tyle samo ryżu, jedna puszka tuszonki… O jednorazowych „darach” z 200-tonowego humanitarnego rosyjskiego konwoju dla Donbasu opowiada rozgoryczony syn górnika, który codziennie jeździł do kopalni pod artyleryjskim ostrzałem “donieckich powstańców” walczących przeciwko “kijowskiej juncie”.
http://www.youtube.com/watch?v=-SfAlXH02sA
Kresy24.pl
