Kreml uzasadnia swoją decyzję “deficytem współdziałania” w czasie przygotowywania szczytu, który rozpocznie się w czwartek w Waszyngtonie.
Według rzecznika prezydenta Putina – Dmitrija Pieskowa, zabrakło także “uwzględnienia wzajemnych interesów i stanowisk”. Z kolei Biały Dom ocenił, że bojkotując szczyt Rosja “sama pozbawiła się możliwości”.
“Wszystko, co robi Rosja – to izolowanie się na własne życzenie od debaty na temat bezpieczeństwa jądrowego” – oświadczył przedstawiciel amerykańskiej administracji Ben Rhodes. “Szczerze powiedziawszy, jesteśmy nieco zdumieni” – przyznała wcześniej wiceszefowa Departamentu Stanu ds. Kontroli Zbrojeń Rose Gottemoeller.
Tak więc Rosja – kraj o potężnym arsenale jądrowym i cywilnym przemyśle jądrowym, którego poziom bezpieczeństwa budzi poważne wątpliwości, odmawia międzynarodowych rozmów na ten temat. Przypomnijmy też, że w lutym br. wiceszef rosyjskiego MSZ Siergiej Riabkow wykluczył możliwość kontynuowania rozmów ze Stanami Zjednoczonymi na temat redukcji zbrojeń jądrowych.
Przypomnijmy, że we wrześniu ub. roku wściekłość Kremla wzbudziła decyzja Stanów Zjednoczonych o modernizacji taktycznej broni jądrowej USA rozmieszczonej w Europie. Chodzi m.in. o wymianę bomb jądrowych B61 na jej udoskonaloną wersję.
Tymczasem rosyjski politolog i krytyk Kremla Andriej Piontkowski wezwał NATO, aby wpisało do swojej doktryny obronnej, że dokona uderzenia jądrowego na najwyższe kierownictwo rosyjskich władz – “Putina i jego bandę”, jeśli Rosja pierwsza wtargnie na terytorium któregokolwiek z członków Sojuszu.
Zdaniem Piontkowskiego, Putin może obecnie uprawiać szantaż jądrowy wobec świata, wykorzystując różnicę w traktowaniu ludzkiego życia na Zachodzie i w Rosji. Jego zdaniem, Putin jest gotów poświęcić własną ludność cywilną w konflikcie jądrowym, natomiast Zachód – nie i dlatego cofa się przed rosyjskimi naciskami.
Jednak gdyby Putin miał pewność, że to on zginie jako pierwszy, natychmiast zrezygnowałby z agresywnej polityki. “Szantażysta jądrowy – to terrorysta, który sam nie chce umierać. Grożąc użyciem broni jądrowej liczy na to, że Zachód przerazi się perspektywy śmierci milionów ludzi i ustąpi mu w kwestiach politycznych”.
Jeśli natomiast NATO ustanowi, że w przypadku wtargnięcia Rosji na terytorium któregoś z członków i użycia przez nią broni jądrowej Sojusz natychmiast odpowie zniszczeniem całego politycznego kierownictwa Kremla, może to uratować życie milionów ludzi.
“I nigdzie więcej nie pojawią się już zielone ludziki. Moskwa po prostu na zawsze o zapomni te słowa” – podkreśla Piontkowski.
Kresy24.pl


