
Matki i żony rosyjskich żołnierzy protestują na granicy z Ukrainą. Źródło: wideo https://www.youtube.com/shorts/z8YRw2x7vbQ
Okrucieństwo i sadyzm rosyjskiego dowództwa rośnie w miarę kolejnych porażek na polu walki.
Kilkadziesiąt żon i matek rosyjskich żołnierzy przyjechało na granicę Rosji z Ukrainą, żądając wycofania zmobilizowanych spod Swatowa w Obwodzie Ługańskim, gdzie ponoszą oni ciężkie straty. Twierdzą, że ich mężowie i synowie giną z rąk samych rosyjskich wojskowych, którzy nazywają kolejne partie poborowych “nowymi dostawami zabawek” i wysyłają nieprzygotowanych pod ogień ukraińskiej artylerii.
“Z pierwszej wysłanej kompanii wróciło tylko siedmiu. Wtedy dowódca kompanii ogłosił, że są dezerterami, kazał im związać ręce, namalować na nich zielone krzyże i zaczął bić. Później ich zabrali i nikt ich już więcej nie widział” – mówi żona jednego z “żołnierzy” z Kurska.
“Potem wysłali drugą kompanię, trzecią, czwartą, ale chłopcy wycofali się bo mówią, że tam giną. Wtedy usłyszeli jak dowództwo przekazuje przez radio, że ‘przybyły zabawki, można wystrzelać’. Teraz to już nie Ukraińcy ich zabijają. To nasi pastwią się nad nimi i zabijają tylko dlatego, że próbowali ratować swoje życie” – skarży się jedna z protestujących kobiet.
Oprac. BA za wideo TV Dożdż, Obozrevatel

