Tysiące zwolenników opozycyjnego polityka Aleksieja Nawalnego, który nie został dopuszczony do wyborów, demonstrowało w miastach całej Rosji poparcie dla swojego lidera i wzywając do bojkotu zaplanowanych na marzec wyborów prezydenckich w Rosji.
Władza odpowiedziała represjami. Policja wkroczyła do biur Fundacji Antykorupcyjnej Nawalnego, skąd nadawano na kanale YouTube program, w którym relacjonowano wydarzenia. Zbierano też pieniądze.
Policja ewakuowała cały budynek pod pretekstem zagrożenia terrorystycznego. Potem skonfiskowała też sprzęt. Na kanale transmitowano jak długo się dało akcję policji.
Po kilku godzinach program zaczął być nadawany z innego miejsca.
Okazało się, że transmisję w niedzielę obejrzało w sumie 1,37 miliona ludzi, co daje pewne pojęcie o skali poparcia dla idei bojkotu wyborów.
Podczas demonstracji w różnych miejscach w Rosji zatrzymano w sumie ok. 250 osób, z Nawalnym na czele. Polityk brał udział w moskiewskiej demonstracji na Placu Puszkina.
Nawalny również transmitował swoje zatrzymanie za pomocą telefonu komórkowego. Po kilku godzinach na komisariacie został zwolniony i nie postawiono mu żadnych zarzutów.
Oprac. MaH, rferl.org
